- REKLAMA -

Śląsk Wrocław może pochwalić się świetnymi statystykami. Nie przegrał ostatnich dziesięciu spotkań w Ekstraklasie. Co więcej, od meczu z Arką Gdynia w poprzednim sezonie, nie poniósł porażki na własnym stadionie. Czy kolejny rywal – Lech Poznań – jest w stanie zdobyć Twierdzę Wrocław?

Zawodnicy Tadeusza Pawłowskiego bardzo dobrze prezentują się w tym sezonie. Po dwóch spotkaniach mają na swoim koncie 4 punkty i ewidentnie chcą więcej. Teraz czeka ich spotkanie z Lechem Poznań, który w tych rozgrywkach wygrał dwukrotnie (z Wisłą w Płocku 2:1 i u siebie z Cracovią 2:00.

To najlepszy zespół, z jakim spotykamy się do tej pory. Obojętnie kto tam będzie grał, Lech gra pewnym systemem. Na pewno trzech obrońców, gra przez środek i wahadłami. Przyjeżdża zespół, który jest bardzo dobry, wyrównanych. Ma zawodników, którzy indywidualnie mogą rozstrzygnąć o losach meczu – mówi Tadeusz Pawłowski.

Przed meczem trener Śląska ma do swojej dyspozycji 20 zawodników plus wszystkich bramkarzy. Na mecz z Lechem nie będzie gotowy jedynie Igors Tarasovs, którego dopadły powikłania po grypie.

Gramy z bardzo wymagającym rywalem i jesteśmy tego świadomi, ale patrzymy też na siebie jako zespół. Na każdym meczu będziemy robić małe kroki, żeby pokazywać, że Śląsk gra dobrą, zwycięską piłkę – mówi Jakub Słowik.

W poprzednim sezonie Śląsk Wrocław wygrał z Lechem na własnym stadionie 2:0, natomiast na wyjeździe przegrał 1:2. Ostatni raz Lech Poznań, grając we Wrocławiu, zdołał pokonać WKS 11 września 2010 roku.

Na pewno częścią naszej pracy jest motywacja i dawanie zespołowi wiary, że stać go na zwycięstwo z każdym przeciwnikiem. Wynika to również z ofensywnej gry. We Wrocławiu staramy się grać ofensywnie, nie kalkulujemy. Myślę, że ten stadion nam służy, mimo że trenujemy tam od czasu do czasu raz w tygodniu. Tam czujemy się jak u siebie w domu  – dodaje trener wrocławskiego klubu.

Niedzielny mecz na pewno nie będzie należał do łatwych. W drużynie pojawili się niedawno Hiszpan Dioni oraz dwaj Portugalczycy – João Amaral i Pedro Tiba. Z Wisły Kraków do zespołu dołączył Tomasz Cywka. Co więcej, Lech po wygranej w dwumeczu z Szachtior Soligorsk 4:2, awansował do następnej rundy kwalifikacji. Hat-tricka dla Kolejorza strzelił Christian Gytkjaer. Jedynym plusem dla Śląska może być fakt, że Lech potrzebował dogrywki, aby pokonać Białorusinów. Tym samym zawodnicy Ivana Djurdjevica mają krótszą przerwę między meczami oraz więcej w nogach niż piłkarze Śląska. Być może właśnie to okaże się kluczowe w niedzielnym starciu.

– Uważam, że przy naszej mądrej dobrej grze, możemy osiągnąć dobry rezultat w meczu z Lechem. Dobry rezultat czyli zwycięstwo – zapewnia Tadeusz Pawłowski.

Śląsk Wrocław podejmie Kolejorza w niedzielę 5 sierpnia o godzinie 15:30.


 

 


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcie: Krystyna Pączkowska / WKS Śląsk Wrocław