Patryk Wolny: NKK, czyli rzecz darmowa

Krótka recenzja widowni festiwalu Nowego Kina Koreańskiego, która przybywszy licznie, szybko została zdziesiątkowana bliżej nieznaną mi zarazą.

W ramach festiwalu Nowego Kina Koreańskiego Nowe Horyzonty uraczyły widzów trzema pozycjami, z czego na dwóch dane mi było być. Interesuję się kinem azjatyckim, dlatego i moja obecność tam nie była wcale od rzeczy. Jednak czy to samo można powiedzieć o innych widzach? Otóż niekoniecznie. Nadmienię tylko, że bilety rozdawano hurtowo po dwie sztuki. Były one po prostu darmowe i większość brała od razu pakiet na wszystkie filmy festiwalowe.

Pierwszy seans – film Koniec zimy – sala wypełniona niemal po brzegi. Kilka osób ewakuowało się gdzieś w połowie. Potrzeba wyższa, trzeba uciekać z tego czy innego powodu. Po projekcji rozmowa i lekkie rozczarowanie zawiłością przedstawionego obrazu, wizji reżysera. Wymiana zdań krótka, bo co tutaj dużo mówić, wręcz chciałoby się podsumować: przecież było za darmo, to co ja tu teraz będę wybrzydzał. Bierz co dają.

Drugi seans – Letnia fantazja – sala w połowie pusta. Czy na ostatnim filmie, idąc tym tokiem myślenia, będzie całkowicie opustoszała? Uciekli ci, których ta projekcja nie interesowała, powód nasuwa się jeden. Jednak uciekali także w trakcie trwania filmu. Pewien młodzieniec siedzący przede mną najpierw przysnął i przysiągłbym, że już miał chrapać, kiedy jego kolega wyrwał go nagle z błogiego letargu. Po tym incydencie panowie postanowili w ciszy i spokoju opuścić salę.

Na filmach obecni byli także obcokrajowy, domniemywam, że byli to Koreańczycy, którzy chcąc skorzystać z nadarzającej się okazji postanowili wybrać się na pokaz ich rodzimego kina. I tutaj nadmienię, że urzekła mnie osoba pewnej małej dziewczynki, najprawdopodobniej Koreanki.

Urzekła mnie, ponieważ wierciła się na pokazie pierwszego filmu wyraźnie niezainteresowana. Kina artystyczne to nienajlepsza rozrywka dla małego dziecka, które, może się mylę, ale zdaje się, że nie jest wstanie pojąć zawiłości fabuły – co był dla niej swoistym usprawiedliwieniem. Postanowiła ona porzucić to nieciekawe widowisko na rzecz obserwacji widowni, którą uznała za dużo bardziej zajmującą.

Właśnie idąc jej śladem także postanowiłem przyjrzeć się bliżej zmianom zachodzącym podczas dwóch wspomnianych projekcji, tym negatywnym rzecz jasna, bo zainteresowani, no cóż, po prostu byli i upajali się pięknem kina.

Na końcu ludzie spiesznie pouciekali, przesiąknięci koreańską kulturą aż nadto. Do zobaczenia na kolejnym festiwalu Nowego Kina Koreańskiego. Mam przeogromne wrażenie, że z większością tej jakże interesującej publiki już niestety się nie zobaczymy.

Autor | Patryk Wolny