Zapowiada się niezwykła wieczerza. Wiadomość o krwawej uczcie podsyca nasz apetyt, jednakże ostatecznie pozostaje pytanie, czy główne danie okaże się warte naszych delikatnych podniebień – pisze Patryk Wolny.

Prawdę powiedziawszy trochę się tego obawiam. Adi Shankar zdradził na swoim facebooku, że to on ma być odpowiedzialny za nową markę Netflixa, która powstaje na kanwie dobrze znanej i cenionej serii gier Konami z Castlevanią w tytule.

Shankar w rozmowie z portalem IGN wspomniał, że seria pod jego opieką (będzie producentem) w pełni zasłuży na łatkę: tylko dla dorosłych. Ma to być taka Gra o Tron, tylko w nieco innym sosie. Pytanie, czy nie są to słowa rzucane na wiatr i jaki ostatecznie twórcy mają pomysł na adaptację.

Miło wspominam animowaną serię Devil May Cry, która także została fabularnie oparta na serii gier o tej samej nazwie. I podobnie w przypadku Castlevani, gdybym miał wybierać, to od wersji live-action stroniłbym niczym poczciwe wampiry od wody święconej.

Premiera pierwszego sezonu została zapowiedziana jeszcze na ten rok. Ma on opowiadać o ostatnim żyjącym potomku rodu Belmont, któremu przyjdzie się zmierzyć z Vladem Draculą, a wszystko w imię wolnej Europy Wschodniej.

Poniżej pierwszy opublikowany przez Netflix plakat reklamujący nadchodzącą serię. Chciałoby się rzec, że aż ślinka cienkie, ale no właśnie… to wciąż wielka niewiadoma. Pozostaje trzymać kciuki ma młodego Belmonta, kimkolwiek on nie będzie.


Autor: Patryk Wolny