Ostatnie zestawienie i najbardziej współczesne kawałki, które umilały granie. Jak wyglądał ten czas? Dzięki coraz lepszej jakości muzyki, za pośrednictwem dalszego rozwoju w kwestii przechowywania danych dało się zauważyć również coraz większy zwrot w kierunku artyzmu, który zaowocował soundtrackami, które istnieją w ludzkiej świadomości poza grą.

Układ sił na rynku pozostał praktycznie bez zmian, przez ostatnie kilka lat natomiast wkroczyliśmy już do końca w erę dystrybucji cyfrowej, DLC i niedawno rozpoczętej wojny pomiędzy platformami do dystrybucji gier. Oczywiście po drodze mieliśmy coraz większe skoki wydajnościowe, jeśli chodzi o sprzęt oraz modę na kopanie kryptowalut, przez którą ceny kart graficznych osiągały nienormalne ceny.


Grand Theft Auto V – Welcome to Los Santos – 2015

Los Santos, bryki, ta grafika, możliwość tworzenia stacji radiowej z własną muzyką i tryb online. GTA V do dziś przynosi Rockstarowi ogromne zyski, a historię z trybu singleplayer wspominam do dziś.


The Elders Scrolls V: Skyrim – Dragonborne – 2011

Dovaakin, Dovakiin, naal ok zin los vahriin! A, o czym to ja miałem? Właśnie. Nie lubię jednej, jedynej rzeczy w Steamie: pokazuje, ile godzin spędziło się przy danym tytule. Licznik od Skyrima u mnie kręci się w setkach godzin, niedługo dobije do okolic tysiąca i jakoś nie ma zamiaru się zatrzymać.


Wiedźmin 3: Dziki Gon – Steel for Humans – 2015

Sytuacja podobna jak ze Skyrimem. Pomimo że growy Wiedźmin jest na siłę słowiański, to jednak ten soundtrack robi tak ogromną robotę (zwłaszcza utwór powyżej), że gra się miodnie. Z najlepszą gra wszech czasów bym się wstrzymywał, jednak dzieło CD Projekt RED jest na pewno najlepszym i najważniejszym tytułem tego dziesięciolecia.


Bastion – Setting Sail, Coming Home – 2011

Tu będę szczery, pozycji ze studia SuperGiant Games będzie łącznie dwie. Jedna i druga sprawiają u mnie wrażenie, że to gra była tworzona na potrzeby soundtracku, nie odwrotnie. Moim zdaniem, te soundtracki to najlepsze udźwiękowienie jakie dane mi było słyszeć kiedykolwiek w grze. Bastion to piękna historia o podziałach, rasizmie i tolerancji.


Transistor – Old Friends i In Circles – 2014

Tak jak napisałem wyżej, po prostu pokazuję kolejne dwa dowody. Transistor to historia miłości, która przezwycięża śmierć, o chorobliwym dążeniu do stworzenia utopii, co jak szybko się okazuje, jest niemożliwe. Nie chcę namawiać, byście wydawali pieniądze, czy się do czegoś zmuszali, ale jeśli macie znajomego, które ma te gry i chcecie się przekonać, że zwykły zlepek kodu może zapewnić odczucia na poziomie teatru, filmu czy muzyki na najwyższym poziomie to zarówno Bastion, jak i Transistor nadają się do tego idealnie.


Deus Ex: Human Revolution – Icarus – 2011

Znowu gra, która jest absolutnym dziełem sztuki, a soundtrack po dziś dzień można odtwarzać w kółko. Niewiele jest gier, które zostawiają człowieka z pytaniem dokąd zmierza ludzkość. Taką grą na pewno jest Deus Ex: Human Revolution.


Ori and the Blind Forest – Motyw główny – 2015

Chyba ostatnie pozycje w tej liście wyraźnie pokazują, do czego coraz częściej dążą twórcy gier. Po atakach ze strony rządów, jakoby były one winne strzelaninom w szkołach, jakoby upośledzały społecznie, jakoby miały czynić z graczy niewrażliwe wydmuszki. Odtwórz sobie jeszcze raz te pięć utworów i zastanów się jeszcze raz, czy aby na pewno tak jest.


Battlefield 1 – Zajdi Zajdi – 2016

Battlefield 1 w swojej kampanii pokazał, czym była pierwsza wojna światowa. Do dziś mam przed oczami kampanię australijską i tę opowiadającą o Lawrencie z Arabii. A ten motyw tylko potęgował wrażenie ogromu bezsensownej śmierci podczas Wielkiej Wojny.


W ten magiczny sposób zamykam ten cykl, na pewno kiedyś do niego wrócę (bo znając siebie i moją sklerozę coś pominąłem). Tymczasem miłego odsłuchu!


Autor: Patryk Rudnicki
Zdjęcie: screen, youtube.com