Nowy rekord należy do dwóch azetesiaków, którzy choć na co dzień nie mieszkają we Wrocławiu, to regularnie spotykamy się z nimi we Wrocławiu. Są nimi Tomasz Wróbel z Opola i Przemysław Jagielski z Łodzi. Koronę Gór Polskich zdobyli w 125 godzin i 49 minut.

Pamiątka z Rysów / fot. AZS

Żeby była pełna jasność: musieli zdobyć 28 szczytów! Zrobili to w 5 dni i prawie 6 godzin. To oznacza, że każdej doby musieli zdobyć ponad 5 szczytów, a wśród nich były na przykład Rysy. – Na całej trasie było kilka miejsc, które były próbą charakteru. Najbardziej w pięty i w głowę wchodziły pierwsze i ostatnie godziny marszu. Pierwsze były bolesne, bo trzeba było pozbierać się po 3-4 godzinach snu, a te ostatnie, kiedy nogi odmawiały posłuszeństwa – wyjaśnia Jagielski, zwany przez przyjaciół „Marudą”. Tutaj jednak na marudzenie nie było czasu.

Tomasz Wróbel i Przemysław Jagielski to twardziele. Przekonaliśmy się o tym przed dwoma laty, gdy poprowadzili Sztafetę dookoła Polski na 100-lecie AZS-u. Z kolei w ubiegłym roku Wróbel przejechał 3500 km wzdłuż granic Polski na… rowerze! – Zawsze są wyzwania, które przyciągają. Z czasem się od nich uzależniasz, tak jak ja i chcesz coraz więcej – mówi Wróbel.

DzielniceWrocławia.pl wspierały śmiałków w ich wyczynie, za co redaktor naczelny naszego serwisu Daniel E. Groszewski otrzymał zdjęcie wykonane na najwyższym szczycie po polskiej stronie Beskidu Niskiego – Lackowej (997 m n.p.m), która położona jest między Krynicą-Zdrój a Wysoką.

Pozdrowienia dla naszej redakcji z Lackowej / fot. AZS

Co było najtrudniejsze? – Takie chwile, gdy zdawaliśmy sobie sprawę z wielu błędów popełnionych przez… nieprzygotowanie. Nie mieliśmy żadnej mapy i osprzętu, który powinien stanowić podstawę ekwipunku. Kiedy chcesz pobić rekord, a na wysokości 2000 metrów zdajesz sobie sprawę, że to nie ten szczyt, to psychika Cię wykańcza. Podobnie, gdy złe oznakowanie szlaku wprowadza Cię w błąd i stoisz nagle w dzikim lesie, a przed sobą masz pionową niemal ścianą dzikiej przyrody, do tego atakują Cie insekty, a Ty masz świadomość, że sił i czasu coraz mniej – wyjawia nam Wróbel.

Mimo wielu niedogodności udało się pobić dotychczasowy rekord, który należał do znanego podróżnika Zbigniewa Floreckiego i wynosił 133 godziny i 45 minut.

Co dalej mają w planach azetesiacy? – Rzeczywiście już coś mamy – śmieje się Jagielski. – Same zdobywanie Korony Gór Polski było idealnym czasem i miejscem, aby to przedyskutować i zaplanować. Na razie nie mogę zdradzać szczegółów – bo wtedy nie byłoby elementu zaskoczenia. Mogę tylko podpowiedzieć, że natchnęła nas kolejna wizyta na Babiej Górze – tak bardzo związanej z AZS. Jeśli nasz pomysł się powiedzie, to zatrzęsie całym AZS-em – kończy.

 

(Mateusz Dziemidowicz)