O miejskim miodzie, czyli nie bójmy się pszczół

Ciepły czerwcowy dzień, wszystkie okna w mieszkaniu są otwarte. Do pokoju nieśmiało wlatuje pszczoła. Niebezpieczeństwo? Wręcz przeciwnie. O ile nie będziemy jej drażnić śmiercionośną bronią w postaci zwiniętej gazety, nie zrobi nam nic złego. Pszczoły to niezwykle pożyteczne stworzenia, o  które wszyscy powinniśmy dbać – bo, jak powiedział Albert Einstein, kiedy wyginą pszczoły, rodzajowi ludzkiemu pozostaną już tylko 4 lata. Wystarczy szklanka i strona ze wspomnianej już gazety, by po złapaniu owada w prowizoryczną pułapkę, natychmiast zwrócić mu wolność. I zastanowić się, jak można pomóc niezastąpionym siostrom naszym najmniejszym.

W ubiegłym roku pojawił się pomysł ustawienia uli w przestrzeni miejskiej Wrocławia. Nie jest to rozwiązanie nowatorskie; pszczoły mieszkają już na dachach budynków w Paryżu, Londynie, a także w Warszawie. Niestety jak na razie przeszkodą są aspekty prawne.

– Należy dokonać koniecznych zmian w uchwale rady miejskiej Wrocławia, tak aby „miejskie pszczoły” stały się trwałym elementem wrocławskiego krajobrazu – mówi Łukasz Wyszkowski, jeden z pomysłodawców akcji.

Nie udało się to w zeszłym roku, ale być może uda się teraz. Ważne jest, by przekonać do pszczół w mieście jak najwięcej osób, na co uwagę zwraca także Stowarzyszenie Natura i Człowiek.

– Rozumiejąc obawy ludzi przed tym, co nieznane, uważam, że Wrocław powinien zacząć od kampanii edukacyjno-informacyjnej – dodaje Aneta Sikora ze stowarzyszenia.

Główna lokalizacja uli we Wrocławiu to tereny zielone, jak na przykład parki czy ogródki działkowe. Część z nich mogłaby także stanąć na dachach budynków w centrum miasta, oczywiście odpowiednio zabezpieczona przed przypadkowym kontaktem. Nie ma obaw, że hodowlą pszczół we Wrocławiu zajmą się osoby niedoświadczone – to zajęcie wymagające ogromnej wiedzy, doświadczenia i miłości do tych zwierząt. A przede wszystkim pasji. „Pszczoła miodna w bloku?” – takim pytaniem rozpoczyna się jedna z najnowszych reklam pewnego banku. Bohater spotu bierze kredyt i spełnia swoje marzenie – stawia miniaturową pasiekę na dachu w centrum miasta. Choć to tylko reklama, zwraca uwagę na samą ideę, jednocześnie pokazując sceptyczne nastawienie ludzi (najbliższe otoczenie miłośnika pszczół wyśmiewa jego pomysł). Ostatecznie bohater osiąga swój cel, a wszyscy są pod wrażeniem. Być może tak właśnie będzie niedługo we Wrocławiu.

Obecność uli z pszczołami w przestrzeni miejskiej wiąże się wieloma korzyściami dla mieszkańców. Przede wszystkim jest to duża szansa na zwiększenie jakości środowiska naturalnego. Dodatkowo pszczoły w mieście produkują bardzo zdrowy miód, który nie tylko ma niepowtarzalny smak, ale także jest czysty ekologicznie.

– Propagowanie pszczelarstwa niesie ze sobą również korzyści płynące z promocji zdrowego stylu życia i pożytki związane z wprowadzeniem do diety produktów pszczelich – zauważa Wyszkowski.

W miastach nie ma także pestycydów, które stanowią obecnie jedno z największych zagrożeń dla owadów zapylających. Nie trzeba bać się pszczół w mieście, ponieważ metody hodowli doprowadziły do tego, że obecnie polskie pasieki zamieszkują zwierzęta łagodne i bezpieczne dla człowieka.

– Wrocławska zieleń miejska jest wystarczająca, a co więcej, zapewnia pszczołom świetne warunki do życia – twierdzi Wyszkowski.

Jednak Aneta Sikora zauważa, że aby te owady mogły na stałe zamieszkać we Wrocławiu, konieczna jest współpraca lokalnych władz, środowiska naukowego, organizacji pozarządowych i wyedukowanych w tym aspekcie mieszkańców. Należy chronić pszczoły poprzez sadzenie roślin miododajnych i projektowanie zielonej przestrzeni w sposób przyjazny zapylaczom. Dotyczy to nie tylko ewentualnych rodzin pszczelich w miejskich ulach, ale także różnych gatunków trzmieli i dzikich pszczół żyjących samotnie. Członkowie Stowarzyszenia Natura i Człowiek nie próżnują w tej kwestii – niedawno w parku Grabiszyńskim powstała rabata w kształcie trzmiela, zbudowana z prawie 250 kwiatów specjalnie dobranych dla owadów zapylających. Czekając na decyzję w sprawie umieszczenia uli w przestrzeni miejskiej Wrocławia, każdy mieszkaniec może pomóc pszczołom na własną rękę. Wystarczy na parapecie ustawić doniczkę z roślinami miododajnymi (np. lawenda, tymianek, macierzanka) by stworzyć miniaturową stołówkę dla owadów. A być może już niebawem mieszkańcy miasta będą mogli pochwalić się słoiczkami z bursztynowo-złotą  zawartością i etykietą „Miód Wrocławski”.

Autor | Katarzyna Grzesiak

  • Zdjęcie | facebook.com/miejskiepszczoly