- REKLAMA -

Bitwa grunwaldzka z 15 lipca 1410 roku okazała się druzgocącą porażką Krzyżaków w starciu z połączonymi siłami polsko-litewskimi. Żadna ze stron nie zakładała tak ogromnej klęski, która w rezultacie mogła doprowadzić do upadku całego Zakonu. Miasta i zamki leżące w Prusach same otwierały swe bramy Władysławowi Jagielle. Król Polski stanął przed ostatnim wielkim wyzwaniem – zdobyciem Malborka. Mury twierdzy oraz zawziętość obrońców wzięły jednak górę i po dwóch miesiącach oblężenia nasze wojska wycofały się, ratując tym samym państwo krzyżackie przed wymazaniem z mapy Europy.


Był 25 lipca 1410 roku, kiedy wojska króla Władysława Jagiełły i księcia Witolda dotarły pod Malbork. Władcy nie byli przygotowani na tak pozytywny rozwój wydarzeń i dlatego nawet nie planowali w swojej kampanii kiedykolwiek oblegać stolicy Zakonu. Wojska podróżowały z Grunwaldu niezwykle długo – 10 dni. Opieszałość wynikała m.in. z porządkowania pola bitewnego, grzebaniu zmarłych i leczeniu rannych. Wyruszając, nie posiadaliśmy potrzebnego sprzętu oblężniczego, a w naszej armii sporą część stanowiła jazda, która nie nadawała się do zdobywania murów. Polskie rycerstwo obozowało pod Malborkiem od 25 lipca do 19 września. To właśnie wtedy Władysław Jagiełło postanowił wycofać się na ziemie Korony. Kilka dni wcześniej władcę opuścił główny sojusznik, czyli Książę Witold. Litewski pan „powoływał się na biegunkę, trapiącą jego pułki nienawykłe do tak obfitego jadła, jakie miały pod Malborkiem”, jak podaje Paweł Jasienica w „Polsce Jagiellonów”. Polakom i Litwinom przez cały czas dokuczały także wypady załóg krzyżackich pod wodzą Henryka von Plauena przed mury zamku w celu zniszczenia wrogiej artylerii. Odpuszczono szturm i po kilku mniejszych starciach zdecydowano się podpisać I pokój toruński.

Taki obraz oblężenia jest prezentowany co roku w drugiej połowie lipca przed malborskim zamkiem. Grupy rekonstrukcyjne ze sporej części kraju przyjeżdżają, by pokazać turystom jak przebiegały walki o stolicę Zakonu. Inicjatywa począwszy od 2000 roku przyciąga coraz więcej chętnych spragnionych dobrego, historycznego widowiska. Pierwsza edycja była niezwykłą improwizacją. Do samego końca nikt nie był pewny, jak będzie przebiegać inscenizacja. Ostatnie minuty bitwy odbywały się w całkowitych ciemnościach, gdyż jedynym źródłem światła były podpalone snopki siana, które zgasił padający deszcz. Tradycja pozostała jednak niezmienna i każdego roku w lipcowy wieczór możemy oglądać siły polskie i krzyżackie, ścierające się w walce o Malbork.

Inscenizacja co roku wykonywana jest z wielkim rozmachem, ale na ile odzwierciedla realia historyczne? Ta kwestia pozostaje dyskusyjna. Scenariusz próbuje skrócić dwumiesięczne oblężenie do godziny, stąd możemy doświadczyć błędnego wrażenia, że walka o zamek przybrała niezwykle żywiołowy i zacięty charakter. W rzeczywistości oblężenie było niezwykle statyczne, a starcia sił polskich i krzyżackich można porównać do drobnych potyczek. Po obu stronach odnotowano minimalne straty, natomiast „odwrót” Polaków i Litwinów posiadał głębokie tło geopolityczne. Według podań historyków, nie tyle wspomniana przez Jasienicę biegunka oraz wytrwałość obrońców uratowały Malbork, co samo nastawienie Jagiełły i Witolda. Władcy nie chcieli zniszczyć Zakonu, a jedynie go osłabić, gdyż bez Krzyżaków sojusz między Polską i Litwą straciłby swój sens. Mało tego: zdobycie wszystkich ziem Zakonu spowodowałoby skandal na arenie międzynarodowej. Wystarczy sobie wyobrazić reakcję władców na wieść, że na wpół pogański król zdecydował się wybić do nogi koalicję europejskiego rycerstwa i przywłaszczyć sobie ziemie ludzi, którzy (pozornie, ale jednak) służyli bożej sprawie.

Kultowej już rekonstrukcji towarzyszą liczne wydarzenia okolicznościowe. Wraz ze wzrostem zainteresowania „oblężenie Malborka” nabrało nowego znaczenia. Impreza skupia rzemieślników, fascynatów historii, sprzedawców pamiątek, nauczycieli fechtunku i łucznictwa oraz wielu innych ludzi zaangażowanych w promowanie kultury średniowiecznej.

Wielka rekonstrukcja oraz wystawy rzemiosła to rzeczy, które co roku możemy podziwiać w obrębie zewnętrznego zamku za darmo, albo za drobną opłatą. Jednak to, co stanowi o sile dawnego Zakonu i jest największym świadectwem jego dawnych wpływów to sam Malbork, który jest największym ceglanym zamkiem na świecie. Budowa pełnego kompleksu zajęła niemal 300 lat i olbrzymie ilości pieniędzy. Gdyby Witold i Jagiełło zdecydowali się głodem zdobyć Malbork, to czekałaby na nich niezliczona ilość komnat, sal, skrytek oraz przejść, których zwiedzanie zajęłoby więcej niż dzień. Turyści do dziś są zaskoczeni, gdy nie uda im się zobaczyć wszystkiego, co oferuje Malbork.

Zamku nie udało się zdobyć Jagielle i Witoldowi. Mogli jedynie podziwiać go zza swoich umocnień. Malbork jednak poddał się kilkadziesiąt lat później, w roku 1460, kiedy to syn Władysława, Kazimierz zwany Jagiellończykiem, z powodzeniem odciął miasto od dostaw żywności. Na cześć zdobycia Malborka, w centrum miasta stoi do dziś pomnik polskiego króla.

 


Autor: Wojciech Kosek
Zdjęcia: Wojciech Kosek
Video: TVRegionalna24.pl