„Mercury Fur” to tytuł spektaklu, który od od kilku tygodniu powstawał we wrocławskiej AST pod okiem reżysera Filipa Gieldona. Premiera miała mieć miejsce 13 kwietnia. Niestety decyzją Rady Wydziału AST została odwołana. 

Jeszcze kilka dni temu nic nie wskazywało na to, iż spektakl dyplomowy IV roku Wydziału Aktorskiego zostanie odwołany. Zaprezentowane podczas konferencji prasowej dwie sceny dawały przedsmak niezłego teatru. Dramat kontrowersyjnego pisarza Filipa Ridleya umiejscowiony jest w Londynie w nieokreślonej bliżej przyszłości, w której nie dzieje się nic dobrego. Londyn staje w płomieniach, dochodzi do zamieszek a dziwne motyle okazują się być przyczyną wielu zagrożeń.

– Od jakiegoś czasu szukałem miejsca gdzie mógłbym zrobić ten dramat – mówi Filip Gieldon, reżyser. – Po propozycji młodych aktorów zdecydowałem, że to będzie to miejsce i ten ten tekst. Magdalena Kęsik, która jest dramaturgiem przetłumaczyła go na język polski, ślicznie go przetłumaczyła i przekonalismy ich, że to będzie dobry materiał na dyplom. Dużo pracowaliśmy i na kilka dni przed premierą mogę powiedzieć, że jestem z nich bardzo dumny.

Sytuacja „Mercury Fur”  od początku zdawała się być dość niejednoznaczna, gdyż w ogóle nie było go w planach. Władze AST zapowiedziały, że niestety pieniędzy wystarczy tylko na realizacje dwóch spektakli: „Niewiny” w reżyserii Pawła Miśkiewicza i „Bahamuta” Wojciecha Kościelniaka. Studenci wzięli sprawy w swoje ręce i postanowili, że będą mieć trzeci spektakl dyplomowy. Przekonali Gieldona by z nimi pracował… za darmo. Scenografia i kostiumy do spektaklu to dzieło studentów ASP, którzy w ramach współpracy zdecydowali się pomóc.

Niestety nie wystarczyła ciężka praca i determinacja zespołu. Po obejrzeniu spektaklu na dwa dni przed premierą Rada Wydziału zdecydowała odwołać pokazy.

– W ramach komentarza mogę powiedzieć tylko tyle, że obajrzany spektakl nie spełniał naszych wymagań artystycznych  – mówi Krzysztof Kuliński, dziekan Wydziału Aktorskiego AST we Wrocławiu. – Zdecydowaliśmy nie wysyłać tego dyplomu na Festiwal Szkół Teatralnych do Łodzi. Jesteśmy po rozmowach z reżyserem i aktorami i oni przyjęli nasze argumenty. Żałuję, że tak wyszło, ale mam nadzieję, że praca jaką wykonali to nie był stracony czas, a oni wyjdą z tej trudnej sytuacji z dużą wiedzą na przyszłość. 


Autor: Sabina Misakiewicz
Zdjęcie: BTW Photographers Maziarz/Rajter