- KARTKA Z KALENDARZA - 22 LIPCA -


- REKLAMA -

Pracownicy muszą uważać na to, jak długo się przytulają czy spoglądają sobie w oczy. Zabrania się także pytania o numer telefonu – o adresie (nie tylko email) Netflix nic nie wspomina, więc tutaj raczej nie ma problemu.

Oczywiście pod warunkiem, że gdy już aktor czy inny pracownik będzie pytał o ten adres, nie będzie przy tym flirtował – tego też nie wolno. Ponadto należy (najlepiej niezwłocznie) zgłaszać wszelkie niewłaściwe zachowanie innych osób, swoje także, jeśli ktoś jest na tyle odważny.

Żarty na bok. Netflix podobno przygotował specjalny regulamin oraz cykl szkoleń, które mają zapobiegać molestowaniu na terenie obiektów (planów filmowych) należących do firmy. Oczywiście poza nimi także nie jest to mile widziane. Pracownikom nie wolno:

– Patrzeć na siebie nawzajem dłużej niż 5 sekund;
– Prosić współpracowników o numer telefonu – chyba, że się na to zgodzą (jak, gdy nie wolno pytać?);
– Przytulać innych (długotrwale, krótkie przytulanie jest ok.);
– Flirtować.

Dodatkowo każdy pracownik zobowiązany jest niezwłocznie zgłaszać wszelkie niewłaściwe zachowanie. Szczytny cel, choć podyktowany odgórnymi naciskami ew. stratami spowodowanymi przez afery seksualne (cześć Kevin). Niestety, jak to w życiu bywa, z jednego absurdu prosto w drugi. Nie ma żadnych wątpliwości, że molestowanie jest złe i należy je potępiać, jednak kto wpadł na pomysł z pięcioma sekundami i dlaczego akurat tyle? Zapewne amerykańscy naukowcy znają (lub mogą stworzyć) odpowiednią teorię tłumaczącą wybór akurat takiej ilości czasu, jednak dla mnie jest to co najmniej śmieszne.

Netflix zabrał głos w sprawie, chwaląc program, choć nie odnosił się do jego poszczególnych elementów:

„Jesteśmy dumni ze szkolenia o przeciwdziałaniu nękaniu, które oferujemy naszym pracownikom. Chcemy, aby każda produkcja Netflix była bezpiecznym i pełnym szacunku środowiskiem pracy. Wierzymy, że środki, które oferujemy, dają siłę ludziom do mówienia o problemach i nie powinny być banalizowane.”

Zapewne na twarzy niejednego pracownika pojawił się grymas rozbawienia, kiedy został zapoznany z powyższymi zasadami, jednak sytuacja jest poważna. Zaledwie kilka oskarżeń (anonimowych donosów?) i kariera może posypać się w mgnieniu oka. Przytoczone zapisy są na tyle uniwersalne, że, podejrzewam, ich interpretacja będzie bardzo różna.

PS. Informacja do prasy trafiła za sprawą pracownika, który nie chce ujawniać swojej tożsamości, ale o którym wiadomo tyle, że związany jest z „Czarnym lustrem”. Można przypuszczać (choć to słaby żart), że całe doniesienie dotyczy jednego z odcinków planowanego sezonu.


Autor: Patryk Wolny