Naukowcy przypadkiem odkryli proces przemiany trującego dwutlenku węgla w wysokiej jakości alkohol etylowy. Czy rozwiążemy problem globalnego zanieczyszczenia powietrza wódką? – pisze Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka.

We wrześniu tego roku osiągnęliśmy najwyższy poziom skażenia dwutlenkiem węgla od około 4 milionów lat. Mamy już pewność, że nigdy nie uda się oczyścić powietrza do poziomu sprzed epoki industrialnej, jednak setki naukowców na całym świecie pracuje nad tym, by ograniczyć przyrost skażenia toksynami, a w miarę możliwości również go zmniejszyć. Problem jest śmiertelnie poważny, dosłownie.

Jedną z głównych przyczyn skażenia jest używanie paliw kopalnych. A co, gdyby paliwa kopalne zastąpić innym źródłem energii, w dodatku wytworzonym właśnie z trującego CO2? Ta sztuka udała się naukowcom związanym z Amerykańskim Departamentem Energii w Oak Ridge National Laboratory. Szukając rozwiązania problemu zanieczyszczeń stworzyli prosty katalizator, który zmienia dwutlenek węgla w… alkohol.

Do stworzenia katalizatora wykorzystano miedź, węgiel oraz azot. Po podłączeniu do źródła zasilania katalizator zmienia „porcję” CO2 w wodę oraz w 63% alkohol etylowy. Wynik eksperymentu zaskoczył samych twórców, ponieważ przypuszczali, że jeśli uda im się przekształcić CO2 w wodę i alkohol, to będzie to raczej słabej jakości nieprzydatna mieszanka. Natomiast 63% etanol jest znakomitej jakości paliwem służącym między innymi jako dodatek do benzyny. W samych Stanach Zjednoczonych zużywa się miliony galonów tego paliwa rocznie. Czyli prosty i tani w obsłudze katalizator jest w stanie rozwiązać jednocześnie dwa problemy: zmniejszyć ilość zanieczyszczeń węglowych w powietrzu oraz wytworzyć wysokiej jakości paliwo. Można śmiało powiedzieć, że taki „przypadek” nie zdarza się często.

Wspomniany katalizator to oczywiście nie pierwsza próba przemiany toksyn w produkty użyteczne. Od lat chemicy na całym świecie starają się przetworzyć CO2 w metanol, kwas mrówkowy czy w paliwo węglowodorowe. Jeden z islandzkich zespołów badawczych zamierzał nawet doprowadzić  do zmiany toksyn w litą skałę, którą można będzie przechowywać jak odpady nuklearne. Jednak żaden z zespołów nie osiągnął takich wyników, jak ten z Oak Ridge National Laboratory. A dzięki temu, że katalizator został stworzony z niedrogich komponentów, do działania nie wymaga dużej porcji energii, a co więcej – może pracować w temperaturze pokojowej, nadaje się do produkcji masowej. Być może w niedługim czasie pojawi się w naszych domach dając nam darmową wodę i… wódkę.

 

Autor | Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka