Miały budować domy na Marsie, rekonstruować protezy i tworzyć trudne do odtworzenia elementy, jednak drukarki 3D okazały się przydatne również w domach, a jedynym problemem użytkowników był ich wysoki koszt. Dzięki amerykańskiej spółce już niedługo pojawią się na rynku tanie drukarki 3D podłączane do smartfona.

OLO 3D, czyli podłączana do smartfona niewielka drukarka 3D ma pojawić się w sprzedaży już we wrześniu tego roku – tak przynajmniej zapewniają jej twórcy. Do drukowania używa specjalnego fotopolimeru, który zastyga wystawiony na działanie wyświetlacza telefonu.

Samo urządzenie jest wyjątkowo proste – składa się z siedmiu plastikowych części, jednego chipa oraz silnika zasilanego czterema bateriami AA, których moc – zdaniem konstruktorów – powinna wystarczyć do wykonania około 100 trójwymiarowych wydruków. Urządzenie może współdziałać z niemal każdym smartfonem, w tym z nowymi z Galaxy A7 oraz IPhonem 6S+. Ale co najważniejsze – jego koszt ma zamknąć się w niespełna 100 dolarach.

Jak działa? Wystarczy w telefonie zainstalować aplikację Olo 3D, wybrać jeden z zaproponowanych wzorów lub stworzyć własny, położyć włączony telefon na specjalnej niszy drukarki i… czekać. Drukarka warstwa po warstwie będzie konstruować wybrany wydruk, jasne światło wyświetlacza utwardzać go do chwili, aż proces nie zostanie zakończony. Czas wykonania wydruku zależy od stopnia skomplikowania wzoru i może trwać od kilku minut do ponad godziny.

Aplikacja OLO 3D, ma pozwalać nie tylko na projektowanie wydruków, ale również na dzielenie się swoimi dziełami w mediach społecznościowych. Może już niedługo nasz dzień na Facebooku lub Twitterze nie będzie zaczynał się od przeglądu informacji medialnych, lecz sprawdzenia kto i co sobie właśnie wydrukował. Osobiście zaczęłabym od filiżanki herbaty. Zawsze chciałam, jak kapitan Enterprise Jean Luc Picard, powiedzieć w powietrze: Earl Grey, by za chwilę otrzymać znikąd filiżankę parującej herbaty.

Autor | Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka

 


Festiwal Dramatu STREFY KONTAKTU