Kiedy Bernie Boston, fotoreporter związany z Washington Star, wykonywał w 1967 roku słynne zdjęcie „flower power”, na którym demonstrujący przed Pentagonem zwolennicy zakończenia wojny w Wietnamie wkładali kwiaty w lufy policyjnych karabinów, nikt nie przypuszczał, że pistolety będą naprawdę służyły do sadzenia roślin, a za takim pomysłem opowie się samo dowództwo amerykańskich sił zbrojnych – pisze Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka.

To nie żart – Amerykanie pracują nad podlegającymi biodegradacji nabojami, które w dodatku zawierałyby nasiona roślin  charakterystycznych dla terenów, na których używana jest broń. Naboje bowiem nie tylko zabijają ludzi i zwierzęta, ale także przyczyniają się do znacznego wzrostu zanieczyszczenia środowiska. Stopień degradacji poligonów, na których zalegają miliony łusek po pociskach, jest tak duży, że konieczne stało się ręczne oczyszczenie ich z pozostałości sprzętu. Praca ta musiała być wyjątkowo syzyfowym zajęciem, skoro dowództwo sił zbrojnych postanowiło skierować się w stronę ekologii i… inżynierii genetycznej.

Jedną kwestą jest stworzenie twardego, wytrzymałego i biodegradawalnego materiału na łuski, z którego będą mogły być wykonywane przeróżne rodzaje pocisków, w tym również ponad 15-centymentrowe pociski artyleryjskie; drugą – dobranie odpowiednich nasion.

Skoro już wojsko ma iść w ekologię, to na całość – pomysłodawcy nowego typu biodegradawalnych i nasiononośnych pocisków chcą, aby zasadzone w ten sposób rośliny nie tylko wspierały środowisko, ale również oczyszczały je z toksyn. Takiego zadania nie mogą podjąć się zwykłe rośliny, ale od czego jest  wysokiej klasy, opłacana z subwencji państwowych, inżynieria genetyczna? W należących do wojska laboratoriach Cold Regions Research and Engineering Laboratory (CRREL) udało się stworzyć nasiona, które zaczynają kiełkować po siedmiu miesiącach od rozpadu biodegradawalnej osłony, jednocześnie czerpiąc z niej mikroelementy do rozwoju, a tym samym – całkowicie usuwając ją ze środowiska.

Do rozwiązania pozostała jeszcze kwestia samej osłony. Rozpisano międzynarodowy konkurs na stworzenie materiału o odpowiednich parametrach. Zainteresowanie jest duże, ponieważ zespół który wygra otrzyma kontrakt opiewający na grube miliony dolarów. Wyniki konkursu poznamy już w połowie lutego.

Wówczas słowa piosenki „Wehikuł czasu” Dżemu, czyli: „kwiatek do lufy wetknie im ktoś” nabiorą całkiem nowego znaczenia…

Autor: Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka
Zdjęcie: „Flower power” by Bernie Boston / wikipedia