Czy możesz wyobrazić sobie, że twoja skóra odzyskuje młodzieńczy wygląd bez konieczności poddawania się zabiegom chirurgii plastycznej? Że zmarszczki mimiczne, worki i cienie pod oczami znikają w sekundę, a problemy skórne, jak egzema stają się niewidoczne dla oka i odporne na zewnętrzne zagrożenia?

To może być prawdziwy przełom nie tylko w medycynie estetycznej, ale w ogóle w dermatologii. Na początku maja w periodyku naukowym „Natural Materials” opublikowano  pilotażowe badania nad polimerem, który może być używano jako „druga skóra”. Zespół naukowców z Harvardu i MIT przetestował na grupie 170 ochotników krem – film, który nałożony na skórę napina ją, chroni przed drobnymi urazami mechanicznymi i przesuszeniem oraz – w połączeniu z odpowiednimi medykamentami – leczy.

Chemicznie jest to po prostu płynny polimer – atom tlenu połączony z dwoma atomami silikonu. Badania kliniczne wykazały, że związek jest dobrze tolerowany przez skórę oraz nie wywołuje reakcji alergicznych czy podrażnień. Fluid tworzy na skórze w pełni transparentny, niezauważalny film, który nawilża i przede wszystkim utrzymuje nawilżenie skóry oraz napina ją. W połączeniu np. z wodoodpornym kremem z filtrem słonecznym tworzy na skórze warstwę ochronną, która znacznie skuteczniej chroni przed groźnym promieniowaniem, niż sam krem z faktorem.

„Druga skóra” tworzona jest z dwóch warstw – najpierw nakłada się przezroczysty polimer, jednak jego wiązania nie są zbyt stabilne, dlatego wymagają specjalnego utwardzacza, katalizatora. W zależności jaki efekt chce się osiągnąć, np. na ile przepuszczalna ma być „druga skóra”, taki katalizator należy zastosować. W skrajnych przypadkach „druga skóra” może służyć jako swoisty opatrunek, bandaż, którym można przykryć zranione miejsce, by mogło się szybciej zaleczyć. Wówczas używa się utwardzacza, który powoduje, że polimer staje się nieprzepuszczalny i odporny nawet na zmywanie.

Badania nad związkiem były prowadzone w niewielkim, niezależnym laboratorium biotechnologicznym w Cambridge, Massachusetts, a patent na polimer posiada firma Olivo Laboratories. Dermatolodzy i biotechnolodzy są zdania, że ten prosty, choć przełomowy materiał ma szansę stać się zaczątkiem nowej ery badań dermatologicznych i nowych sposobów naprawiania uszkodzeń skóry. Trwają już prace nad analogicznym produktem dedykowanym włosom.

Czy niedługo zastąpimy dziesiątki kosmetyków jednym polimerowym kremem przypominającym photoshop w płynie? Prawdopodobnie tak, pozostaje tylko pytanie, jak długo będziemy musieli na to czekać?

Autor | Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka


Festiwal Dramatu STREFY KONTAKTU