- REKLAMA -

Z jednej strony każdy wie, że aby kupić każdą premierę od koncernu EA Games trzeba by nie lada majątku. Z drugiej jednak, sam gigant proponuje rozwiązanie, dzięki któremu gracze będą mieli dostęp do wszystkich premier, na 5 dni przed ich oficjalną premierą.

Budzi się w tej sytuacji wiele wątpliwości. Pierwsza: przecież nie w każdą z tych premier muszę chcieć zagrać. Ostatnimi czasy wewnątrz mnie odżył sentyment do serii Battlefield, głównie za pośrednictwem genialnej moim zdaniem części o pierwszej wojnie światowej. Fanem Fify nigdy nie byłem, a jakimś cudem resztę premier od EA traktuję z niepomierną wręcz obojętnością.

Druga wątpliwość dotyczy ceny. Obecnie subskrybuję Origin access w wersji basic, biblioteka tam dostępnych gier (wszystkie części CrysisMass Effect czy chociazby wspomniany Battlefield 1) dla mnie jest w zupełności wystarczająca, a miesięczny koszt to 14,99 polskich złotych. Cena wersji z premierami to 59,99 złotych miesięcznie lub 419,90 za rok z góry. Czysto hipotetycznie zakładając, że najnowszy nadchodzący tytuł EA Games będzie kosztował w wersji cyfrowej w jednym z rozlicznych sklepów około 150 złotych, to czy rzeczywiście tak opłacalnym będzie wykupienie abonamentu?

Pomijając jednak moje wątpliwości (których jest więcej, ale dwie przedstawione powyżej są tymi największymi) to oferta sama w sobie może się okazać atrakcyjna, o ile jest się fanboyem EA i wybacza się gigantowi wszystkie jego błędy i niedoróbki. W końcu pełna biblioteka z podstawowej wersji Accessa poszerzona o premiery dostępne na 5 dni wcześniej niż reszta świata (pytanie tylko, czy nie okaże się to ostatnimi beta testami, za które ludzie będą płacić) to długie godziny ogrywania.


Autor: Patryk Rudnicki
Zdjęcie: materiały EA Games