Oscary nie dla Netflixa

Członkowie Amerykańskiej Akademii Sztuk i Wiedzy Filmowej spoglądają z pogardą na filmy Netflixa, uznając produkcje zrealizowane przez giganta za niegodne Oscarów.

Pod koniec minionego tygodnia w Los Angeles miało miejsce zamknięte spotkanie członków Akademii Sztuk i Wiedzy Filmowej. Na zebraniu została poruszona kwestia dopuszczania do walki o Oscary filmów, które produkowane są z myślą o platformach streamingowych. Dotyczy to przede wszystkim produkcji Netflixa, który wykupując tygodniowe seanse w kinach dla swoich obrazów zapewnia im możliwość walki o statuetki Akademii.

Przypomnijmy: Oscary zostały przewidziane z myślą o filmach kinowych. Zdaniem niektórych członków Akademii definicja filmu kinowego jest niedoskonała i należałoby ją zmienić, żeby zapobiegać praktykom podobnym do tych, jakie stosuje Netflix. Oznaczać to może kłopoty, zwłaszcza, że Amerykanie nie byliby pierwszymi, którzy zdecydowaliby się na wykluczenie z konkursu obrazów z platform streamingowych.

Pierwsze oznaki niezadowolenia pojawiły się już przy okazji pokazu koreańskiego filmu „Okja” w reż. Boong Joon-ho podczas tegorocznego festiwalu w Cannes. Seans został przerwany z powodu niezadowolenia publiczności, która protestowała przeciwko uczestnictwu produkcji Netflixa w głównym konkursie.

Wszystko to kwestia tradycji, jednak gdy wręczano pierwsze Złote Palmy w Cannes, nikt jeszcze nie marzył nawet o streamingu filmów w domowym zaciszu. Zmiany są nieuniknione i niezwykle potrzebne, a radykalne, staroświeckie decyzje mogą jedynie zaszkodzić.


Autor: Patryk Wolny