Jestem przekorna z natury. Na dietę przeszłam dzień przed wigilią, z radością odmawiając częstującym pysznych pierożków i słodkich serniczków. A kiedy podchmieleni współtowarzysze sylwestrowej zabawy będą się zarzekać, że to już koniec, żadnego śmieciowego żarcia, alkoholu i innych używek, ja z radością wyjdę na taras puścić noworocznego dymka. Bo tak. Bo przekonywanie samego siebie, że data ma jakiś wpływ na nasze postanowienia, jest jak wiara w to, że planety ustawiają się w odpowiedniej konfiguracji, by wpłynąć na losy danego człowieka.

Widziałam pewien żart rysunkowy. Na osiedlu ustawiono kilka wielkich kontenerów do segregowania śmieci. Na pierwszym napis: papier. Na drugim: plastik. Na trzecim: postanowienia noworoczne. Chyba nic nie zużywa się tak szybko, jak wola do ich wykonania. – Chodź na papierosa, muszę się napalić, bo od Nowego Roku rzucam – mówił mój redakcyjny kolega rok w rok, tak przez kolejnych siedem zim.  Jedną z moich ulubionych scen na licznych imprezach sylwestrowych jest moment, gdy kilka chwil po północy panowie wykradają się ukradkiem na dymka, a za nimi, niczym Predatory, idą ich partnerki, by zrobić awanturę, „bo przecież obiecałeś rzucić”. Dlatego od lat hołduję jednej i tej samej zasadzie: postanawiam solennie nie mieć żadnych noworocznych postanowień. Żadnych karnetów na siłownię, żadnych obietnic czytania jednej książki tygodniowo i chodzenia do teatru przynajmniej raz w sezonie. Nie. Od dawna wychodzę z założenia, że jeśli chce się coś zrobić, to trzeba podnieść tyłek i zacząć to robić w momencie, gdy faktycznie się tego chce. Każda zwłoka jest jak smaczna pożywka dla bakterii: powoduje, że wątpliwości i zniechęcenie rozmnażają się w postępie geometrycznym i kiedy wreszcie przyjdzie ta chwila, że trzeba wybrać się na tę siłownię, przejrzeć półkę z książkami czy zamówić bilety do teatru, to każda możliwa aktywność wydaje się ciekawsza niż wcześniej powzięte zobowiązania.

Dlatego życzę Państwu spontaniczności i umiejętności życia chwilą, nagłego, gwałtownego i niezaplanowanego spełniania tego wszystkiego, co pojawiło się  w waszych myślach. Bo jak pisała nieodżałowana Wisława Szymborska: nic dwa razy się nie zdarzy. Jeśli potrzebujecie zmiany, nie czekajcie na żadną magiczną datę, nie odwlekajcie do poniedziałku, do początku miesiąca, do najbliższych urodzin. Nie zastanawiajcie się, czy wam wypada. Życie jest za krótkie, by je odwlekać nawet do Nowego Roku.


Autor: Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka