„Ostatni Rycerz” wkracza na ekrany kin

W najbliższą środę w Multikinie zostanie wyświetlony film „Transformers: Ostatni Rycerz”. Przedpremierowy pokaz to z pewnością niemała gratka dla fanów, ale także okazja do spojrzenia na serię z perspektywy jej fenomenu – pisze Patryk Wolny.

Mechy, roboty i tym podobne wytwory zaawansowanych technologii jakoś nigdy do mnie nie przemawiały. Preferuję brudne, ciężkie klimaty sci-fi z psychologicznym pierwiastkiem w tle, jednak pomimo całej mojej niechęci Transformersy nieraz udowodniły, że nawet jak się ich nie lubi, to oglądając je można się nieźle bawić.

W czym więc tkwi ich sukces? Michael Bay swego czasu zarzekał się, że poprzestanie na trylogii i nigdy więcej nie przyłoży swojej ręki do Transformersów. Cóż, już od kilku lat wiemy, że to nieprawda, odpowiada on bowiem za część czwartą, a także i nadchodzącą piątkę. Powtarza się utraty schemat, który podobnie jak przy innych seriach sprawia, że widz wraca do kina. Najzwyczajniej kochamy obżerać się tym co nam się podoba i to do bólu, często nie zwracając uwagi na jakość czy nasze zdrowie. Dodatkowy atut to gwiazdy, którymi twórcy zgrabnie przyciągają nas przed ekrany. Ostatni Rycerz to dobrze znany Mark Wahlberg, ale też Anthony Hopkins, który dla mnie jest wystarczającym powodem do odwiedzenia kina.

Oczywiście nie zabraknie także pięknych pań: Laura Haddock czy młodziutka Isabela Moner, a wszystko uzupełnia prawdziwa śmietanka w postaci ogromnej ilości efektów specjalnych, scen walki, wybuchów i strzałów. Dla fanów wisienką na torcie z pewnością okażą się wielkie Autoboty i Deceptikony, ale ich to raczej nikomu przedstawiać nie trzeba.

Kino rozrywkowe pokroju Ostatniego rycerza sprawia, że zapadamy się głęboko w fotel, a popcorn sam wskakuje nam do ust. Historia i opinie recenzentów to wartości drugorzędne, bowiem dobra zabawa zawsze jest w cenie, a Michael Bay stanowi swoistą gwarancję emocji na najwyższym poziomie.

Do przedpremierowego pokazu pozostały już tylko dwa dni, na 21 czerwca Multikino zaplanowało łącznie dwa seanse, po jednym w Arkadach i Pasażu Grunwaldzkim. W piątek film rozgości się na dobre na ekranach kin, a fani raz jeszcze zatopią się w świecie wielkich robotów.

W momencie, gdy piszę ten tekst, spora część biletów na seans w Arkadach jest już zarezerwowana, co tylko udowadnia, że zainteresowanie Transformersami nie maleje. Cóż pozostaje mi rzec, do zobaczenia w kinie!


Autor: Patryk Wolny