Ostrovia nie miała szans ze Ślęzą

Koszykarki Ślęzy pokonały Ostrovię Ostrów Wlkp. 68:44 i utrzymały pozycję liderek Basket Ligi Kobiet. Sobotnie spotkanie w hali AWF-u było okazją do zaprezentowania się wrocławskiej publiczności zawodniczkom, które do tej pory grały mało lub nie grały w ogóle.

Ślęza była zdecydowanym faworytem i ze swojej roli wywiązała się bez większych zarzutów. Zwłaszcza, że trener Arkadiusz Rusin szeroko rotował składem. Odpocząć mogły najważniejsze zawodniczki. Sharnee Zoll-Norman spędziła na parkiecie tylko 21 minut, a Nikki Greene 15. W ogóle nie zagrała chora Agnieszka Majewska.
Ślęza zaczęła nietypową piątką. Od pierwszej minuty na parkiecie oglądaliśmy Sharnee Zoll-Norman, Agnieszkę Skobel, Nikki Greene, a także Kourtney Treffers i Magdalenę Koperwas, które dopiero w ostatnich tygodniach dołączyły do zespołu. Dla nich to była okazja, żeby jeszcze lepiej zgrać się z zespołem, spędzając na parkiecie sporo minut. Swoją szansę bardzo dobrze wykorzystała Kourtney Treffers. Holenderka zdobyła 10 punktów i 10 zbiórek, imponując przede wszystkim agresywną i nieustępliwą walką pod koszami.
Po pierwszej kwarcie Ślęza prowadziła już 23:9. Po drugiej aż 38:14. Po zmianie stron przyszedł więc czas na młode zawodniczki. Na boisku zobaczyliśmy Małgorzatę Zuchorę, Sylwię Siemienas, a także Patrycja Jaworska (to jej debiut w tym sezonie). Ta ostatnia, najmłodsza ze wszystkich wrocławianek, ustaliła wynik meczu, kończąc akcję celną „trójką” równo z końcową syreną.
Ślęza była lepsza niemal we wszystkich statystykach. W punktach po stratach wrocławianki wygrały 17:12, w punktach spod kosza 22:20, w punktach drugiej szansy 13:4, w punktach po szybkim ataku 10:1. Wielką różnicę zrobiły także zawodniczki rezerwowe – te ze Ślęzy zdobyły 35 oczek, a z Ostrovii 11.
Zwycięstwo nad Ostrovią pozwoliło Ślęzie utrzymać pozycję lidera. Za tydzień wrocławianki zmierzą się na wyjeździe z CCC Polkowice. Spotkanie odbędzie się w sobotę (18 lutego) o godz. 19.
Ślęza Wrocław – Ostrovia Ostrów Wlkp. 68:44 (23:9, 15:5, 12:11, 18:19)
Ślęza: Marissa Kastanek 12 (2), Kourtney Treffers 10, Sharnee Zoll-Norman 10 (2), Zuzanna Sklepowicz 9 (1), Agnieszka Skobel 6, Patrycja Jaworska 5 (1), Magdalena Koperwas 5, Agnieszka Kaczmarczyk 4, Kateryna Rymarenko 3 (1), Nikki Greene 2, Małgorzata Zuchora 2, Sylwia Siemienas.
Ostrovia: Katarzyna Motyl 11 (2), Sandra Nowicka 11, Agata Stępień 6 (2), Azia Bishop 6, Ewelina Jackowska 4, Karolina Kaczmarek 3 (1), Sanja Orozović 2, Agata Kowalczyk 1, Anna Walczak.
Po meczu powiedzieli:
 
Wojciech Szawarski (trener Ostrovii): – Chcieliśmy zagrać jak najlepiej, ale mamy swoje problemy. Musieliśmy dzisiaj radzić sobie bez swojej podstawowej rozgrywającej [Jordan Jones – dop. red.], która po rozgrzewce zgłosiła, że jednak nie da rady. Dodatkowo wcześniej opuściły nas dwie dziewczyny [Martyna Cebulska i Klaudia Sosnowska odeszły do Energi Toruń – dop. red.]. Staraliśmy się jak mogliśmy, ale niestety na pierwszą kwartę wyszliśmy bardzo przestraszeni, to było widać. Jeszcze w obronie dziewczyny próbowały się bić, ale w ataku grały bardzo asekuracyjnie. Różnica klas i poziomu Ślęzy i Ostrovii jest widoczna. Mogę tylko podziękować moim zawodniczkom, że walczyły do końca, a przeciwniczkom życzyć powodzenia w play-offach.
Katarzyna Motyl (zawodniczka Ostrovii): – Przyjechałyśmy tutaj, żeby zaprezentować się jak najlepiej. Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była fatalna. Mimo wszystko cieszę się, że po przerwie nie spuściłyśmy głów i walczyłyśmy. Plusy… Dla mnie jest to fakt, że pozwoliłyśmy Ślęzie rzucić na jej parkiecie 68 punktów i wymusić 20 strat. Gratuluję swoim koleżankom, a przede wszystkim naszej młodzieży, która do nas dołączyła. Myślę, że dziewczyny wykorzystały swoje minuty.
Arkadiusz Rusin (trener Ślęzy): – Pierwsza połowa była zdecydowanie pod nasza kontrolą. Było dużo agresji w obronie i na tę obronę można było z przyjemnością patrzeć. W drugiej połowie część dziewczyn została chyba w szatni, ale nie mam wielkich pretensji, bo ten mecz miał służyć wprowadzeniu do gry Kourtney i Magdy. To są dziewczyny, które cały czas się zgrywają z nami. Czasu do play-off zostało już niewiele, pięć tygodni. Każde minuty spędzone wspólnie na parkiecie są plusem. Mniej grały dziś Sharnee i Nikki, ale one swoje minuty będą musiały wypracować w play-offach.
Kourtney Treffers (zawodniczka Ślęzy): – Jestem naprawdę szczęśliwa, że po kontuzji znów mogę być na parkiecie. Cieszę się, że zagraliśmy dobry mecz. Każdy mógł się dzisiaj pokazać. A teraz wracamy do pracy przed kolejnym meczem.
Autor: Paweł Kucharski
Zdjęcie: Piotr Zadumiński