- REKLAMA -

Na scenie Wrocławskiego Teatru Współczesnego już 19 maja zobaczymy prapremierę spektaklu „Pani Furia” w reżyserii Krzysztofa Czeczota. Tekst Grażyny Plebanek pod tym samym tytułem został doceniony podczas II Konkursu Dramaturgicznego Strefy Kontaktu w ubiegłym roku. Na deskach przy Rzeźniczej zobaczymy niemal cały zespół WTW. Jak zapowiada reżyser można się spodziewać emocjonalnego rollercostera. 

Każda z postaci, które zobaczymy na scenie przedstawia swoją historię w oparciu o jakiś „brak”. Te braki pozwoliły reżyserowi na szukanie we wnętrzach osobowości, zagłębianie się w relacje międzyludzkie.

– Bohaterom sztuki Grażyny Plebanek brakuje różnych rzeczy, pewności siebie, empatii, miłości, bliskości, satysfakcji z osiągniętego statusu życiowego – opowiada Krzysztof Czeczot, reżyser. – W przypadku Macieja (Tomaszewskiego red.), który gra ministra świata jest to brak empatii i wstydu, w przypadku policji, którą grają Tadeusz (Ratuszniak) z Przemkiem (Kozłowskim) , jest  też Jola (Solarz-Szwed), Michał (Szwed) i Krzysiek (Zych) – u nich to jest w braku szacunku dla drugiego człowieka – tłumaczy reżyser. 

Tych braków jest oczywiście znacznie więcej i z każdego wynika indywidualna opowieść. Raz wesoła, raz przytłaczająca i ciężka. Cały świat napisany przez Plebanek i wykreowany scenicznie przez Czeczota możemy podzielić na dwie lokacje: na Brukselę – jako przysłowiowe duże miasto europejskie i na Wrocław, duże miasto w Polskę – i tu i tam dobrze znane realia, gdzie panuje nietolerancja, rasizm, małomiasteczkowość, samotność, zło i dobro. Struktura dramatu nie przewiduje konfrontacji tych dwóch światów. Myśl przewodnia, jaka towarzyszyła twórcom miała pokazać, jak różne braki działają na człowieka, doprowadzają do tytułowej furii, która to niezatrzymana sprawia, że dookoła jest tylko ogień, pożoga i cierpienie. Wśród bohaterów pojawia się Laura Włoszka, pracująca w brukselskiej policji, w oddziale do zadań specjalnych. Jej braki, są równie istotne dla spektaklu, jak braki głównych bohaterek Alii  (Dominka Kimaty) i Anielki (Katarzyna Pilichowska).

 – Tworzymy międzynarodową grupę policyjną – tłumaczy Jolanta Solarz – Szwed, sceniczna Laura. – W jej skład wchodzę właśnie ja Włoszka, Polak, Arab, Francuz, Belg i dołącza do nas dziewczyna pochodzenia kongijskiego Alia. Nazwa „policja” w naszym przypadku, to jest duże nadużycie. Jesteśmy raczej bandą sadystów i jak to będzie ładnie powiedziane w spektaklu „czyścimy miasto z obcych, rękami obcych”. To chyba dużo wyjaśnia. Moja bohaterka jest ciekawym przypadkiem dla mnie do zagrania. Musiałam znaleść odpowiedź na pytanie, co powoduje kobietą, by być w takiej grupie. Co dzieje się z kobietą, bądź czego ona doświadczyła, że pozwala by sadystyczne instynkty się w niej wyzwoliły. Jakie emocje nią kierują, jakie ona ma braki? To, co musiałam zrobić, musiał zrobić każdy z aktorów, stworzyć sobie background człowieka. Efektem tego są nasze indywidualne furie, które w pewnych sytuacjach w spektaklu odpalają. Jedne są większe, jedne mniejsze, aczkolwiek wszystkie równie ważne – dodaje aktorka.

Do tekstu Plebanek dopisano wątek zbliżający pierwotną historię do realiów z rodzimego podwórka. Jest to opowieść Anielki.

– Wątek Anielki funkcjonował od początku. Kiedy przeczytałem tekst Grażyny Plebanek pierwsza myśl jaka przyszła do głowy i mnie i scenarzystce Jadwidze Juszkowicz, była taka, żeby spróbować nie opowiadać tylko o „tak zwanej złej Europie” – opowiada Krzysztof Czeczot. – Spotkałem się Grażyną i opowiedziałem o zamyśle, bo to jest ogromna ingerencja w jej tekst, dopisanie kolejnego wątku. Powiedziałem z czego wynika ten zamysł, jaka jest idea całego przedstawienia, jak jej tekst napędza nas w tym motorze działania spektaklu i Grażyna to przyjęła z dużą ciekawością i akceptacją – dodaje Krzysztof Czeczot. 

Za sprawą dopisanej bohaterki dochodzi do zderzenia europejskiej furii z furią polską. Przez jej pryzmat reżyser chce pokazać, że problem zarówno Alii z Brukseli, jak i Anielki z Wrocławia nie jest problem koloru skóry, narodowości, ale pewnej tożsamości, której nabywają społeczeństwa. Wątek Anielki został dookreślony jeszcze przed przyjazdem reżysera do Wrocławia i jest dodatkowym mocnym akcentem w spektaklu.


Pani Furia

realizatorzy:

reżyseria: Krzysztof Czeczot
dramaturgia: Jadwiga Juczkowicz
reżyseria światła: Jakub Lech
projekcje wideo: Jakub Lech | Okime Emiko
kostiumy i scenografia: Dawid Zalesky
muzyka: Maciej Zych
asystent reżysera: Michał Szwed
inspicjentka: Justyna Bartman-Jaskuła
produkcja dźwięku: Osorno Krzysztof Czeczot
koordynacja kaskaderów: Tomasz Maziarz

obsada:

Eddy: Wiesław Cichy
Alia: Dominika Kimaty [gościnnie]
Instruktor: Tadeusz Ratuszniak
Mariusz:Krzysztof Zych
Laura:Jolanta Solarz-Szwed
Pascale: Przemysław Kozłowski
Mohamed: Michał Szwed
Brat Alii:Karol Iwański [gościnnie]
Anielka:Katarzyna Pilichowska [gościnnie]
Matka Anielki:Elżbieta Golińska
Kaznodzieja:Marcin Łuczak
Minister:Maciej Tomaszewski
Dziennikarz:Maciej Kowalczyk
Alpha:Tomasz Zieliński [gościnnie]
Dorian:Michał Szwed
Rycerz I:Marcin Łuczak
Rycerz II:Maciej Kowalczyk
Rycerz III: Michał Szwed

Prapremiera 19 maja, godz: 19:15
kolejne spektakle: 20 maja godz: 18:15, 22-25 maja godz: 19:15
Duża Scena WTW ul. Rzeźnicza 12.

Bilety dostępne w kasie teatru oraz online na stronie WTW


Autorka: Sabina Misakiewicz