Kojarzycie to uczucie, kiedy po przeczytaniu świetnej książki czujecie tą swoistą pustkę? Ten smutek, że to już się skończyło, że w ten świat już bardziej wchłonąć się nie da, bo ten świat już się skończył, zamknął z ostatnią stroną. Czy wiecie, że tak samo można wsiąknąć w grę komputerową? – pisze Patryk Rudnicki.

Zapewne już teraz każdy przedstawi sobie przed oczyma obraz mojej postaci: pryszczaty nerd, bez życia towarzyskiego, spędzający noce na graniu, pewnie też robiący pod siebie. Otóż nie wiem skąd wziął się taki stereotyp, ale powiedzieć mogę jedno: poza graniem mam jeszcze multum innych zajęć, a na swoje życie towarzyskie nie mogę narzekać. W czym zatem rzecz? Większości ludzi pojęcie gra komputerowa kojarzy się z jakimiś nieskomplikowanymi tytułami, w których zasadzie o nic innego nie chodzi jak o nabicie większej ilości punktów/ skopanie większej ilości dup i tak dalej. Takie tytuły wśród graczy określa się mianem casuali – gier, które służą typowemu odmóżdżeniu, bo owszem gry istnieją również po to by człowiek się odmóżdżył – po całym dniu pracy, po kłótniach, po ogólnym zmęczeniu ciągłym zapieprzaniem człowiek chce czasami się wyłączyć, niektórzy kładą się na krótką drzemkę, inni wolą wszystko zapić, jeszcze inni odpalają Mortal Kombat i wyrywają wrogom czaszki z kręgosłupem.

Ale są też gry, które osobiście odbieram jak interaktywną książkę, są gry, w których stawia się całe uniwersum zupełnie od podstaw, żeby gracz mógł odkryć pewne smaczki jak na przykład genesis świata przedstawionego, czy ciekawe fakty z jego historii. W końcu są gry niepozorne, tworzone przez niezależne studia, które potrafią człowieka poruszyć tak bardzo jak najlepszy spektakl w teatrze, film, książka czy muzyka, przy której czujemy dreszcze. Wreszcie są gry, które zapalają w nas pasję, które sprawiają, że stawiamy sobie cel niemożliwy do zrealizowania, ale po wielu próbach w końcu się udaje i może nie sprawia to, że żyje mi się lepiej, że więcej zarabiam, że nagle staję sie celebrytą, ale mam świadomość tego, że jestem w czymś naprawdę dobry. Wiem, że jeśli postawię sobie poprzeczkę wyżej to również będę w stanie to osiągnąć.

Każdy z was zapewne zadaje sobie pytanie: ale jak można w grę tak bardzo wsiąknąć? Jak to jest możliwe, że głupie gry ktoś porównuje do literatury? W końcu jak to możliwe, że jeszcze czytam te wypociny faceta, który pomimo wieku nadal interesuje się dziecinadą w postaci gier komputerowych? Wsiąknięcie w grę to sprawa oczywiście zależna od upodobań. Weźmy na przykład takiego Wiedźmina. Jeśli przeczytałeś sagę Sapkowskiego, a nadal nie zagrałeś w grę to wiedz, że ludzie z CD Projekt RED stworzyli swoją kontynuację sagi. Kontynuację tak dobrą, że sam Sapkowski nie chce zapoznawać się ze szczegółami w jej fabułę, bo boi się, że będzie się nią w jakikolwiek sposób inspirował. Wreszcie zwróć uwagę na to, ile swojskości w tej grze, w pierwszej części gry osobny akt poświęcono pewnej wsi, która jest przeniesieniem Mickiewiczowskiego obrazu wsi z jego epoki z dodatkową parafrazą „Balladyny” w tle, jako głównej osi fabularnej w lokacji. Sam Wiedźmin zresztą przyczynił się do promocji Wieśka na świecie, a same gry zgarniają zawsze jedne z najważniejszych branżowych nagród.

Są też gry z przesłaniem, gry po których rzeczywiście czuję pewne katharsis. Taką grą na pewno jest Bastion. Tytuł ten traktuje o wymyślonym świecie, w którym żyją dwie „rasy” ludzkie, pierwsza, wyglądem przypominająca europejczyków oraz druga, która na myśl przynosi mieszkańców bliskiego wschodu. Obie rasy żyją we względnym pokoju, do czasu kiedy to „europejczycy” w spisku wynaleźli broń, przy pomocy której mieli rozbić na setki kawałków te części świata, które zamieszkiwała ta druga rasa. Niestety broń wymknęła się spod kontroli i rozbija na różnego rodzaju fragmenty cały świat. Nasz główny bohater – Kid budzi się po wszystkim i kieruje kroki do tytułowego Bastionu, urządzenia, które przy pomocy odpowiednich kryształów odbudowuje zrujnowany świat. Kid poznaje w czasie wędrówki przyjaciół, nie brakuje świetnego spin offa oraz trudnej decyzji na zakończenie gry. Tytuł ten mogę śmiało polecić każdemu, ze względu na wysoką grywalność, prostotę oraz genialny soundtrack.

O grach mógłbym pisać godzinami, o tych które przeszedłem i mam zamiar przejść drugie tyle. Napisałem ten tekst tylko i wyłącznie po to, abyście nie odbierali każdego gracza za no-life’a, który gdy wyłączy mu się kompa to zabije was krzesłem. Wszystko zmierza w kierunku, aby podejście ludzi do gier komputerowych się zmieniło. Przyczynia się do tego e-sport, coraz większa promocja w mass mediach no i postawy graczy w życiu codziennym. Rokrocznie coraz więcej ludzi ogląda finały najważniejszych turniejów growych, coraz więcej szumu robi się wokół gry League of Legends, w której na przykład Stany Zjednoczone ogłosiły swoją reprezentację – członkom tego zespołu przysługuje po zakończeniu kariery emerytura sportowa i są oni oficjalnie uważani w USA za sportowców. Zresztą sami twórcy LoL’a w jednym z wywiadów wspominali, że ich największym marzeniem jest e-sport na olimpiadzie. Ja mam może odrobinę mniejsze marzenie: aby do co niektórych gier podchodzić jak do prawdziwego wytworu kultury, aby każdy człowiek mógł sobie od czasu do czasu zagrać bez obaw, że wezmą go za dziwaka. Aby ludzie w końcu zrozumieli, że czasami gra komputerowa może być czymś więcej niż dziecinnym i nudnym rąbaniem potworów. Kiedyś w Internecie ktoś zamieścił mema z postaciami z bardzo znanych gier komputerowych z podpisem w stylu: „Inni myślą, że wybierając granie zrezygnowałem z życia, wybrałem granie by mieć ich wiele”. Może brzmi pompatycznie, ale rzeczywiście w wielu RPG-ach bardzo łatwo jest wczuć się w swoją postać, tym bardziej, kiedy samodzielnie ją tworzymy i piszemy jej historię.

Krótko podsumowując: granie w gry nie jest aż tak złe, może być świetną rozrywką i może budzić w nas różne uczucia, nie tylko agresję. Gry mogą nas wiele nauczyć jak i przyczynić się na przykład do wzrostu umiejętności w podejmowaniu szybkich decyzji. Gry nie doprowadzają do strzelanin w szkołach – robi to słaba psychika. W końcu gry to często dla niektórych ucieczka od szarej codzienności, bo w końcu kto nie chciałby codziennie ratować innego świata?

Autor | Patryk Rudnicki

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułEuropa na Widelcu 2016
Następny artykuł„Nie wykluczam” [PREMIERA]
Jego pasją są gry komputerowe oraz gra na saksofonie. Ponadto od dłuższego czasu odnajduje się w pisaniu. Jest totalnie uzależniony od muzyki, której nie dzieli na gatunki, gdyż uważa to za krzywdzące.