Patryk Wolny: Kinowe ochłapy

Krytyk krytykowany za krytykę idealnie obrazuje, jak ślepo zapatrzony potrafi być fan w swoje ukochane uniwersum. Bezgraniczne oddanie czasem może kosztować zbyt wiele, wtedy nawet i superbohaterowie mogą okazać się bezsilni. 

Siadając do pracy nad recenzją Legionu samobójców zastanawiałem się, jak to jest, że krytyk już praktycznie nie może mieć swojej opinii, jeśli zaryzykuje przyjdzie mu się zmierzyć z gniewem zagorzałych fanów blockbusterów. Nie dziwi mnie, że inni mają nieco odmienne gusta. Boli mnie trochę brak wyrozumiałości do krytyki i swobody przedstawienia własnego zdania. Jeszcze nie tak dawno na jednym z portali internetowych trafiłem na recenzję Warcraft: Początek. Recenzentka, delikatnie mówiąc, nie była zbyt łaskawa dla dzieła Duncana Jonesa, skutkiem czego została zaatakowana i niemal zrównana z błotem. Nieco później pojawiła się inna recenzja, tym razem jednego z użytkowników, który ocenił film na maksymalną liczbę gwiazdek, nie szczędząc peanów. Nietrudno się domyślić, że sala stała i klaskała: nareszcie ktoś rzetelnie podszedł do całego tematu, pisząc to, co już oczywiście wszyscy wiedzieli – film, nie zważając na jakość, jest arcydziełem. Na szczęście poza Chinami (prawie 30% światowego przychodu) nie zrobił finansowej furory.

Podobna sytuacja miała miejsce przy okazji premiery Legionu samobójców. Otóż tuż po pojawieniu się negatywnych recenzji przez internet przelała się fala narzekania, powstała nawet petycja, która miała na celu usunięcie niekorzystnych opinii z serwisu rottentomatoes. Po kilku godzinach swój podpis pod nią pozostawiło ponad 17 000 użytkowników. Prawda, niektórzy robili sobie z tego żarty, jednak inni (całkiem serio) wierzyli, że walczą z tym złym i okrutnym portalem internetowym, który za swój honorowy cel obrał sobie krucjatę nienawiści skierowaną w produkcje DC Extended Universe. Cóż, wygląda na to, że do miasta zawitał cyrk.

Głosujemy własnymi portfelami. Nie ma co ukrywać, że Warner Bros z pewnością cieszy się, że ich Legion samobójców zarobił prawie 40 milionów więcej niż konkurencyjni Strażnicy Galaktyki. Oba filmy ukazały się w sierpniu, tyle, że w innych latach i całkiem inaczej zostały ocenione przez krytyków (Legion 25%, Strażnicy 91%). Nawet świetny Deadpool (84%) zebrał o dwa miliony mniej od złoczyńców z Gotham. Oczywiście to jeden z wielu przykładów, który także da się podważyć, i to dość łatwo. Jednak mimo wszystko można zauważyć pewne skłonności pośród odbiorców filmów o superbohaterach.

Nastała moda na rzucanie filmami o superbohaterach niczym magicznymi sztuczkami z rękawa. Gdzie się człowiek nie obejrzy, tam kolejny wypucowany bohater z komiksu, powieści czy gry komputerowej. Udowodniły to filmy DC, udowodnił i Warcraft:Początek, po nich przyjdzie jeszcze wielu, którzy potwierdzą, że obecnie nie liczy się jakość, a rozpoznawalność tematu i dobra reklama. Na koniec pozostaje tylko jedno pytanie, ile jeszcze jesteśmy wstanie zaakceptować, zanim uświadomimy sobie, że jesteśmy karmieni ochłapami, podczas gdy producenci oczekują, że będziemy radośnie rzucać w nich garściami pieniędzy.

Autor | Patryk Wolny