- KARTKA Z KALENDARZA - 19 LIPCA -


- REKLAMA -

Afera związana z wynagrodzeniem Matta Smitha i petycja z nią związana przyniosła oczekiwany skutek: od teraz będziemy żyć w idealnym świecie, w którym wszyscy zarabiają dokładnie tyle samo… nie? No cóż, w każdym razie ktoś zarobi mniej, by inni mogli dostać więcej.

Świat po raz kolejny staje na głowie i stara się klaskać tak, jak mu publika zagra. Jakiś czas temu internet obiegła informacja o internetowej ankiecie, mającej na celu nakłonić Matta Smitha, aktora wcielającego się w postać Filipa Mountbattena, Księcia Edynburga, do przekazania części swojego honorarium na rzecz organizacji Time’s Up Legal Defense.

Przekazać miał konkretnie różnice pomiędzy jego wynagrodzeniem, a jego ekranowej małżonki Claire Foy wcielającej się w główną postać – Królową Elżbietę II. Nie do pomyślenia wydaje się, żeby pierwszoplanowa postać zarabiała mniej niż drugoplanowa. Jednak, jak to w życiu bywa, to nie „plan” decyduje o wynagrodzeniu, a szereg innych aspektów, wliczając w to popularność, doświadczenie i dorobek aktorski.

Wychodzi na to, że to nie tylko źle, że Smith zarabia więcej, on powinien przeprosić za swój błąd, a następnie oddać swoje wynagrodzenie jakiejś pierwszej lepszej organizacji walczącej o prawa kobiet tylko dlatego, że ta tak uważa i tak uważa część (często anonimowego) internetu. Cóż, wydaje się to logiczne. W końcu starszy ekspert w jednej z wielu korporacji powinien zarabiać tyle samo ile młodszy specjalista, a gdzie tu mówić o prowizjach handlowców, których płaca niemal idealnie odzwierciedla umiejętności sprzedaży pracownika.

Opisana powyżej sytuacja jest nieco komiczna w mojej ocenie, jednak to nie koniec, ponieważ głos w sprawie postanowili zabrać producenci serialu z Left Bank Pictures. Opublikowali oni oświadczenie, w którym kajają się przepraszając poszkodowanych (aktorów) oraz społeczność za wspomniane różnice w płacach.

Zgodnie z ich słowami, to nie aktorzy są winni, a sami producenci, ponieważ to oni ustalają gaże pracowników. Dalej czytamy, że zamierzają włączyć się do rozmów dotyczących równości płac, co miałoby na celu zapobieganie podobnym sytuacjom w przyszłości (sic!).

W oświadczeniu producenci podkreślają także jak dobrymi aktorami są Foy i Smith, i że to nie ich wina, ponieważ nie wiedzieli ile nawzajem zarabiają. Pojawiają się także zapewnienia o podjęciu kontaktu z organizacjami Time’s Up oraz Era 50/50 w celu rozwiązania problemu.

Cóż, spoglądając na komentarze rozsiane po internecie, wychodzi na to, że nie tylko ja uważam rozbieżność w płacach za coś normalnego – może nie w każdym przypadku, jednak jeśli wprost wynika to z pewnych czynników, to powinniśmy to uszanować, a nie wpychać się tam, gdzie nas nie chcą. Choć może zwyczajnie jestem zbyt ostry w mojej ocenie i świat właśnie tak działa, że wszędzie jest równość. Szkoda, że gdy idzie o dziesiątki lub nawet setki tysięcy funtów, dolarów, nieważne, to nikt nie pomyśli o tych, którzy muszą wyżyć za dolara czy dwa na dzień: im się równość nie należy, ich nie oglądamy w ulubionych serialach.


Autor: Patryk Wolny