Patryk Wolny: Rasistowski Wrocław…

Centrum Wrocławia, pijany mężczyzna ośmiesza się wykrzykując rasistowskie wyzwiska w stronę dwóch ciemnoskórych. Mijają go reasumując jego zachowanie krótkim „To jest Polska”. Wszystko rejestruje redaktor naczelny „Gazety Wyborczej”. Stoi, nagrywa, zbiera dowody dla prokuratora.

Różnica pomiędzy ludźmi o różnych kolorach skóry, udajemy, że nie istnieje – bo tak w rzeczywistości jest, jesteśmy równi. Dlaczego więc słowo „rasizm” jest coraz częściej nadużywane?

Pijaczyna zataczając się wykrzykuje co mu ślina na język naniesie. Swe obelgi kieruje w stronę dwóch ciemnoskórych mężczyzn, wrzeszczy: „daj mi Murzyna”, „Bambo”. Popisuje się swoją polskością i tym, jaki to on nie jest… No ale właściwie to jaki to on jest? Zły? Niedobry? Uchlany w trupa? Głupi? Można by wymieniać bez końca, a wszystko dlatego, że w nieodpowiednim czasie nakrzyczał na nieodpowiednią osobę. Celowo nie wspominam tutaj o miejscu, bo ono okazało dobre jak każde inne, z tym wyjątkiem, że akurat filmowali – któż mógł przewidzieć.

Zachowanie pijanego mężczyzny było naganne i z całą pewnością zasługuje na karę. Wierzę, że Wojciech Pelowski, operator kamery, a zarazem redaktor naczelny „Gazety Wyborczej” postąpił słusznie, nagrywając całość, a następnie udostępniając film prokuratorze.  Przy odrobinie szczęścia odwiedzą oni bohatera filmu i poniesie on konsekwencje swojego zachowania. Z całą pewnością to także przyczyni się do zmniejszenia ilości podobnych incydentów. Ufam, że następnym razem głupiec pomyśli dwa razy nim obierze sobie cel ku któremu skieruje swe wyzwiska. Powinien wybrać białego.

Jakoś tak się utarło, że jeśli wyzywamy osoby o białej skórze, a w szczególności naszych rodaków, czy przyjaciół zza wschodniej granicy, to nikt nie reaguje. Zdaje się to dla większości czymś nienormalnym, jednak swojskim. Wszystko to można by wrzucić do jednego worka, opisać jako problemy wewnętrzne zdegradowanego społeczeństwa, które w żadnym, ale to żadnym wypadku nas nie dotyczą. Jeśli stajemy się bezpośrednim celem ataku, to albo przejdziemy obok obojętnie nie chcąc się narazić, a i często nic sobie z tego nie robiąc, lub po prostu odpyskujemy się jeśli mamy ciut więcej odwagi. Nawet w przypadku gdy jakimś trafem nasz znajomy, czy choćby zwykły przechodzień postanowi uwiecznić całe zdarzanie, to raczej nie w celach dowodowych, a dla zabawy, bo akurat uznał, że jest to całkiem zabawne.

Problem pojawia się w przypadku, gdy w grę wchodzą osoby o odmiennym od naszego kolorze skóry, czy w inny sposób się od nas różniące. Wtedy można z tego zrobić wielką sensację, napisać artykuł, a także złożyć sprawę w prokuraturze. Ja oczywiście rozumiem, że to tak się robi, bo po pierwsze kliknięcia, po drugie ludzka sprawiedliwość. Jednak czy nie jest tak, że w mieście, w które stara się wypędzić rasizm ze swoich ulic, które od przyszłego roku ma zostać Europejską Stolicą Kultury nie potrzeba odrobiny wyrozumiałości? Nie możemy być przewrażliwieni. W państwach wielokulturowych, wyzwiska skierowane w stronę Polaka, Anglika, czy mieszkańca Brazylii mają taką samą siłę rażenia i odbierane są w sposób podobny.

Powinniśmy zrozumieć, że zakazany owoc smakuje najlepiej. Czy właśnie takiej reakcji życzyliby sobie sami poszkodowani, czy chcieliby zadośćuczynienia za zniesławienie? Każdemu zdarza się wypić o jednego za dużo, narozrabiać, oczywiście z zachowaniem pewnych granic. Wykroczenie jest wykroczeniem, jednak nie ujmujmy jednemu, udając, że nic się nie dzieje, w przypadku, gdy wyolbrzymiamy drugie.

Autor | Patryk Wolny