A przynajmniej tej wirtualnej, trudno bowiem wyobrazić sobie sytuację, kiedy z pistoletem w ręku udawalibyśmy dobrego nazistę, strzelając do okrutnych aliantów. 

Wyobraźmy sobie w roli protagonisty niemieckiego żołnierza, który początkowo jako chłopiec, taki mający jeszcze mleko pod nosem, wstępuje w szeregi niemieckiej armii. Dostaje mundur i karabin, który od tej chwili będzie jego najlepszym przyjacielem. Następnie z głową pełną szczytnych idei zostaje wysłany na front, by walczyć za chwałę i w imię swojej ukochanej ojczyzny. Dzielnie prze naprzód, podczas gdy tuż przed jego oczami jawi się prawdziwie dantejskie piekło.

Na swojej drodze spotyka uciśnionych, którym stara się pomóc w potrzebie. Nie gwałci i nie zabija niewinnych. Oszczędza dzieci, bo przecież nie jest zwykłym mordercą. Sam ma rodzinę, którą kocha i dla której wyruszył w tą krwawą podróż. Często pyta samego siebie, czy to w porządku, że oni giną, a on żyje, jednak zwątpić oznacza śmierć. Nie ważne z czyjej ręki: swoich, czy wroga. Boli równie mocno.

Zwycięzcy piszą historię

Podobnym do niego kultura postawiła już niejeden pomnik wrzucając wszystkich do jednego worka umownie zwanego: wróg. I gdyby tylko podejść do tego na trzeźwo, jednak wychodzę z założenia, że obecnie jest to niemożliwe. W świecie, kiedy słowa należy dobierać z zachowaniem górnolotnej ostrożności, bo w innym przypadku grozi nam napiętnowanie, łatwo zyskać łatkę rasisty, homofoba, czy antysemity. Swego czasu na rynku spłonęła kukła Żyda, jak można było się domyślić w następstwie tego wielu ludzi zapłonęło gniewem. Mieli swoją słuszność, jeden z tych powodów, dla których nie robi się gier w których strzelamy do ludzi – nazbyt lubią się obrażać. Walczymy więc ze złymi terrorystami, kosmitami, piratami i właśnie nazistami. Założyć tym samym można, że śmierć wirtualnego nazisty jest wielce pochwalana.

Pozornie same oczywistości, jednak granica bywa bardzo cienka. Wczoraj biedny chłopiec wiedziony ślepymi ideami, jutro nasze społeczeństwo plączące się w gęstwinie miliona poprawności. Ciekawe do kogo strzelać będą nasze dzieci. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że życie nie zrobi z nas i naszych idei takich młodych chłopaków jak wspomniany Nazista.

Autor | Patryk Wolny