Pozostały już tylko biurokratyczne procedury oraz opłacenie składki członkowskiej, nim we Wrocławiu zagości pierwszy pisarz-uchodźca.

W czwartek trzydziestu trzech radnych opowiedziało się za przystąpienia stolicy Dolnego Śląska do Międzynarodowej Sieci Miast Schronienia Pisarzy (ICORN). Zaledwie dwie osoby się wstrzymały. Nawet początkowo negatywnie nastawieni do pomysłu radni klubu PiS zdecydowali się poprzeć szczytny cel swoimi głosami.

Autorzy, którzy znajdą swoje schronienie we Wrocławiu, otrzymają od miasta stypendium pokrywające koszty zamieszkania przez okres roku, dwóch. Miasto zapewni także opiekę polskiego koordynatora oraz opłaci naukę języka. Pisarz będzie mógł więc tworzyć i publikować własne teksty bez obaw, że może paść ofiarą przemocy, czy zastraszania.

Projekt Międzynarodowej Sieci Miast Schronienia Pisarzy zrzesza obecnie ponad czterdzieści miast, które wspólnie starają się pomóc oferując schronienie prześladowanym pisarzom. Ideą jest walka o wolność słowa oraz zapewnienie możliwości tworzenia bez obawy przed politycznym prześladowaniem. Dla Wrocławia to nie tylko okazja do wsparcia ciekawej inicjatywy, czy zyskania przychylnych reprezentantów w postaci autorów, którzy otrzymają schronienie. To także pewien moralny obowiązek, by nieść pomoc, podobnie jak kiedyś pomagano nam, Polakom.

Wielu naszych rodaków zarówno podczas drugiej wojny światowej, jak i w okresie komunizmu, znajdowało pomoc i schronienie u naszych zagranicznych sąsiadów. Witold Gombrowicz, Sławomir Mrożek, Stanisław Lem – to autorzy, którzy dzięki stypendium poza granicami kraju mieli szanse na tworzenie i rozwijanie się. Tylko dzięki podobnym akcjom i wzajemnemu wsparciu możemy dziś cieszyć się lekturą ich dzieł.

Brawo Wrocław! Teraz przydałoby się pomyśleć o stypendiach dla naszych twórców.

Autor | Patryk Wolny

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułEwelina Zambrzycka-Kościelnicka: Nasza dziwna bieda
Następny artykułSportowy raport #34 (20.03.2015)
Pisze, ponieważ uważa, że tak właśnie należy. Wielbiciel dobrego kina, ale i mocnego reportażu, gdzieś w głębi wierzy, że styl nowego dziennikarstwa przebije się kiedyś do głównego nurtu.