Patryk Wolny: Wrocławskie Muzeum Gier – Historia prawdziwa

Lata mijają, ludzie się zmieniają, jedynie pomysłodawca niestrudzenie trwa przy swej idei, próbując swych sił raz za razem.  

Na zbiórkę środków gromadzoną w celu utworzenia Wrocławskiego Muzeum Gier trafiłem przypadkiem. Gdzieś na jakimś mniejszym portalu poświęconym grom pojawił się artykuł, który zachwalał projekt jak i oczywiście zachęcał do wspierania go. W pierwszym momencie uznałem, że to całkiem ciekawa inicjatywa, pomysł mnie zaintrygował, postanowiłem więc poczytać o nim coś więcej.

Niestety szybko okazało się, że to taki projekt widmo, i nie chodzi mi tu o próby wyłudzenia sprzętu czy nielegalnego wzbogacenia się. Nie, niestety, ale nie. W przypadku WMG problem jest o wiele poważniejszy.

Projekt wystartował pierwotnie pod koniec roku 2012, kiedy to pomysłodawcy przedstawili swoją inicjatywę szerszej publiczności, ogłaszając także pierwszą zbiórkę zarówno środków pieniężnych, jak i sprzętu. Niestety nie udało się zgromadzić wystarczającej ilości pieniędzy, a projekt na pewien czas zastygł.

Ponowny wzrost aktywności pomysłodawców przypada na okres wakacji 2013 i organizację kolejnych zbiórek, tym razem na innym portalu crowdfundingowym. Jak zapewnia opis strony akcji, ilość osób pracujących nad projektem cały czas się powiększa, przybywa też sprzętu oraz innych drobiazgów, w przyszłości mających posłużyć za eksponaty. Niestety i tym razem zbiórka kończy się fiaskiem. Ostatecznie na serwisie wpieram.to 25 osób decyduje się wpłacić łączną kwotę 1 716 zł z planowanych 33 300 zł.

Twórcy raz kolejny się nie podają. Akcja jest kontynuowana poprzez Facebooka, walka trwa.

Do trzech razy sztuka?

Kolejna i jak na razie ostatnia zbiórka startuje w czerwcu 2015 i w momencie, gdy to piszę nadal trwa. Na chwilę obecną udało się zebrać 1896 zł z całkowitej kwoty 92000 zł wymaganej do ukończenia zbiórki w 100% i wypłacenia zebranych środków organizatorom. Do końca wciąż pozostaje ponad miesiąc, jednak obserwując stronę akcji szybko można dojść do wniosku, że albo zdarzy się cud, albo niestety, ale i tym razem nic z tego nie wyjdzie.

Chętni, którzy pragną dołożyć swoje przysłowiowe pięć groszy do projektu, powinni czym prędzej kliknąć tutaj: http://polakpotrafi.pl/projekt/muzeum-gier-wideo Ja niestety nie jestem już tak optymistycznie nastawiony do całej akcji, jak na początku, gdy się o niej dowiedziałem. Na pierwszy rzut oka faktycznie może wydawać się, że to ciekawa sprawa: bylibyśmy jednym z pierwszych europejskich miast, które mogłoby poszczycić się swoim własnym muzeum gier. Jednak czy jest ono nam potrzebne? Czy faktycznie takie akcje potrafią jeszcze znaleźć swoich odbiorców? Ufam, że tak, choć organizowane regularnie akcje pokazują coś całkiem innego.

Fanpage MGW na chwilę obecną lubi blisko 4 300 osób i załóżmy, że choćby każdy z nich zdecydował się wpłacić symboliczne 10, czy 15 złotych – cenę przeciętnego biletu – ilość zgromadzonych środków byłaby niemal wystarczająca do zakończenia akcji sukcesem. Jednak jak pokazują zbiórki na dotację decyduje się bardzo niewiele osób. Kwoty 1716 z drugiej zbiórki i 1896 z obecnej zostały uzbierane przez odpowiednio 25 i 28 osób.

Postapokalipsa na żywo i w kolorze

Ze smutkiem przyznaję: im dalej w las tym ciemniej, czy też puściej. Autorzy projektu swego czasu zdecydowali się na postawienie portalu, czegoś na wzór oficjalnej strony projektu, których chyba pierwotnie miał być blogiem, jednak w chwili obecnej przypomina raczej cień tego czym (jak wnioskuję) w zamierzeniu twórców miał być.  Przez ostatnie dwa lata zaledwie garstka losowych wpisów. Większość odnośników nie działa. Logo przysłania fragment menu, które i tak po kliknięciu w co drugi link wyrzuca komunikat: „404 page not found”.

Gdzieś w odmętach Internetu natrafimy na strony poświęcone pytaniom do pomysłodawcy (ask.com), archiwalne newsy portali zachęcających do zbiórki, czy stare strony projektów. Wszystko powoli zmienia się w swoiste muzeum, gdzie Internet niczym niestrudzony skryba dokumentuje kolejne poczynania w walce o lepsze jutro dla Wrocławskiego Muzeum Gier, cóż za ironia.

Kup bilet już dziś!

Upór w dążeniu do celu to rzecz naprawdę niezwykła. Niewiele w dzisiejszych czasach potrafi faktycznie zawalczyć o swoje marzenia, plany. Za pracę, jaką pomysłodawca wkłada w cała inicjatywę, za właśnie ten upór, należy się szacunek i ogromne brawa. Zapewne wielu uważa, że wcale nie opłaca się przejść do muzeum gier, bo faktycznie, dziś to żadna ciekawostka. Starsi gracze pamiętają swoje pierwsze maszyny, na których jako dzieci pokonywali kolejne poziomy. Jednak może nieraz warto pomyśleć także o młodszym pokoleniu? Przecież Internet tak bardzo lubi #gimbynieznajo, a więc może czas zatroszczyć się o to, by poznały?

Zarezerwujmy bilet dziś, bo jutro może być za późno. Do czterech razy sztuka, to już nie brzmi…

Autor | Patryk Wolny

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułDzielnice Wrocławia 45/2015
Następny artykułKrzysztof Mieszkowski: Podsumowanie sezonu
Pisze, ponieważ uważa, że tak właśnie należy. Wielbiciel dobrego kina, ale i mocnego reportażu, gdzieś w głębi wierzy, że styl nowego dziennikarstwa przebije się kiedyś do głównego nurtu.