Eksperci Unii Europejskiej stwierdzili, że źródłem ponad 50 % emisji gazów cieplarnianych na terenie Wspólnoty są budynki. Zużywają one również 40 % całkowitej energii, wyprodukowanej w UE.  Raport był zaskoczeniem, ponieważ tradycyjnie, jako głównego winowajcę efektu cieplarnianego wskazywano transport.

Dysponując tą wiedzą, UE podjęła bardzo radykalne kroki, uchwalając Dyrektywę 2010/31/UE z w sprawie charakterystyki energetycznej budynków. Nowe prawo ma zmniejszyć energochłonność budynków i oznacza rewolucję w budownictwie.

 

Co mówi Dyrektywa?

W skrócie: Dyrektywa wymusza na krajach członkowskich UE wprowadzenie rozwiązań prawnych, które spowodują, że od końca 2018 wszystkie nowo powstające budynki użyteczności publicznej a od końca 2020 wszystkie nowe budynki w UE będą zużywać niemal zero energii! Interpretuje się to jako zużywanie przez budynek nie więcej niż 15 kWh/m2/rok (kilowatogodzin na metr kwadratowy powierzchni budynku w ciągu 1 roku). Dzisiejsza średnia dla budynków w naszym kraju wynosi ok 200 kWh/m2/rok.  Skalę wyzwania widać więc bardzo wyraźnie. Jednak nie są to tylko marzenia. Takie budynki powstają już od kilku lat.

 

Przeciętny dolnośląski budynek

Statystyczny dolnośląski dom jednorodzinny ma kilkadziesiąt lat. Jest podpiwniczony a piwnica nie jest izolowana termicznie. Dach pokryty jest dachówką i rzadko wyposażony w dobrą izolację. Powierzchnia dachu jest duża, bo dach bywa wielospadowy i często osadzone są w nim okna. Ściany są z cegły lub z pustaków, izolacji na nich nie ma albo jest ona symboliczna. Okna najczęściej są już wymienione na plastikowe ale o niskiej klasie energetycznej. Wentylacja jest wyłącznie grawitacyjna, bez urządzenia odzyskującego ciepło. Otwieranie okien jest w tym przypadku jedyną skuteczną metodą wentylowania wnętrza. Dom opalany jest węglem, rzadziej poprzez centralne ogrzewanie lub piec gazowy.

Nienajlepiej  sytuacja wygląda też w budynkach wielorodzinnych, zarówno tych  z „wielkiej płyty” jak i w konstrukcjach „poniemieckich”. Takie budynki, nawet termomodernizowane, często mają mostki cieplne w postaci żelbetowych balkonów albo tracą ciepło poprzez źle osadzone, niskiej jakości okna. Ogrzewanie jest indywidualne (węglowe, rzadziej gazowe) lub centralne z mało wydajnej kotłowni. Kaloryfery coraz częściej mają już termostaty a rozlicznie opłat powszechnie odbywa się dzięki podzielnikom ciepła.

 

Budynek o niemal zerowym zużyciu energii

Najbardziej optymalnym energetycznie kształtem jest kula. Oczywiście powszechnie nie buduje się kulistych budynków. Byłoby to drogie i niewygodne w użytkowaniu. Ten przykład pokazuje jednak, że dom „okołozerowy”, nazywany tez pasywnym, musi być zwarty: pozbawiony wykuszy, wielospadowego dachu czy wysuniętych okienek. Nie powinien też być parterowy. W naszym klimacie domy typu „bungalow” są bardzo nieefektywne energetycznie (duża powierzchnia styku z podłożem i powietrzem). Powierzchnia budynku pasywnego powinna być dopasowana do naszych rzeczywistych potrzeb, co pozwoli uniknąć przewymiarowania konstrukcji i przez to sporych strat energii.

Dom pasywny nie powinien być podpiwniczony, ściany i dach wykonane musza być z materiałów o niskiej przenikalności ciepła i powinny być zabezpieczone dobrą izolacją. Okna stosuje się wysokiej klasy – z 3 szybami i zakotwicza się je w warstwie izolacyjnej. Okna nie musza być otwierane, ponieważ nie służą do wietrzenia budynku. Tę rolę przejmuje wentylacja mechaniczna, wyposażona w skuteczny rekuperator (odzysk ciepła). Wentylacja współpracuje z gruntowym wymiennikiem ciepła (chłodzenie latem, grzanie powietrza wentylującego zimą) i komputerem sterującym. Dzięki takiemu systemowi, mamy w domu zawsze świeże powietrze, nie tracąc ciepła zimą lub chłodu latem. Odzyskuje się nawet ciepło ścieków, których w codziennym funkcjonowaniu wytwarzamy sporo.

Budynki pasywne wyposaża się w urządzenia OZE, które stanowią wsparcie energetycznie. Są to: pompy ciepła, kolektory słoneczne czy ogniwa fotowoltaiczne. Wspomniane techniki zapewniają również niezależność energetyczną i brak strat na przesyle energii. Wszystkie urządzenia wykorzystywane w domu powinny być energooszczędne – np. oświetlenie LED czy wydajny energetycznie sprzęt RTV-AGD.

Dom „około zerowy” nie jest wyposażony w klasyczne ogrzewanie, bo nie ma takiej potrzeby. Wnętrze nagrzewane jest od pracującego sprzętu elektrycznego a nawet od mieszkających w nim ludzi! Tak, każdy człowiek to ok. 100 W mocy grzewczej J Awaryjne chłodzenie lub ogrzewanie wnętrza realizowane jest elektrycznie, co oznacza całkowitą bezemisyjność takiej konstrukcji budynku.

Budynek pasywny nie jest wykonany z „kosmicznych” materiałów. Są to elementy dostępne na rynku. Cała rzecz polega na odpowiednim projekcie, uwzględniającym zalety użytych technik i minimalizującym ich wady. Jednym słowem to projektant, a coraz częściej komputer, czyni dom efektywnym energetycznie. Koszt budowy tez nie jest dużo większy od klasycznej konstrukcji i zamyka się w 10-30 % różnicy. Oszczędności w użytkowaniu takiego domu zwrócą się z nawiązką. To nie jest mrzonka!

Co ze starymi budynkami?!

Wspomniana Dyrektywa nie nakłada restrykcyjnych wymogów efektywności energetycznej na budynki już istniejące. Zawiera jednak zapis, że w miarę możliwości przy remontach generalnych należy „ulepszać” energetycznie stare konstrukcje. Oznacza to uruchomienie sporych publicznych środków finansowych na termomodernizacje budynków, co będzie korzystne dla ich właścicieli.

Konwersje starych budowli do poziomu prawie pasywnego są możliwe! Udowodnili to Niemcy, osiągając przy termomodernizacjach wielkiej płyty zejście do poziomu 17 kW/m2/rok, co jest ogromnym sukcesem i to w dużej skali. Nie udało się w wielkiej płycie osiągnąć pełnej pasywności tylko z powodu nieizolowanej piwnicy i kilku ograniczeń konstrukcyjnych.

O Kazimierzu Wielkim mówiło się, że zastał Polskę drewnianą a zostawił murowaną. Jeśli nic złego nie stanie się z Unią Europejską to okaże się, ze za chwile zrobimy porównywalny z tamtym krok w przyszłość. Piętno zmian widać już w znowelizowanym, bardziej restrykcyjnym energetycznie prawie budowlanym. Tylko co ze starszymi paniami, tkwiącymi całe dnie w otwartych oknach?! Chyba będą musiały założyć sobie konta na Facebooku 😉

 

Autor: Paweł Karpiński