- REKLAMA -

Śląsk Wrocław zremisował pierwszy wyjazdowy mecz 1:1 z Lechią Gdańsk. Po trudnej dla zespołu pierwszej połowie, w której sędzia dwukrotnie pomylił się na niekorzyść WKS-u, wrocławski klub zdołał poprawić swoją grę i wrócić do domu z jednym punktem.

Mogłoby się wydawać, że początek spotkania podetnie skrzydła piłkarzom Śląska. Ci jednak walczyli do samego końca. Bramkę na wagę remisu w 83. minucie strzelił kapitan Piotr Celeban. To już drugie jego trafienie z rzędu.

Po dobrej grze zdobyliśmy punkt na wyjeździe. Na pewno można było więcej ugrać – dwa karne i nieuznana bramka dla nas. Cieszy na pewno druga połowa, ale musimy popracować, żeby grać tak przez większą część meczu – mówi Tadeusz Pawłowski.

Zespół kondycyjnie sprawia wrażenie przygotowanego do sezonu i do walki przez całe spotkanie. Trener Tadeusz Pawłowski ma do swojej dyspozycji zmiennika (a niekiedy nawet kilku) na każdą pozycję, co daje możliwość robienia zmian, gdy zawodnik na boisku nie ma już sił. Mimo to, do tej pory można było zauważyć, że w pierwszej połowie Śląsk miał momentalny spadek formy.

To prawda. Z Cracovią zaczęliśmy bardzo dobrze, ale od dwudziestej piątej minuty było małe załamanie. Potem w drugiej połowie ponownie graliśmy dobrze. Myślimy nad tym, co to powoduje, czy rozgrzewka czy jednak nastawienie psychiczne – komentuje trener Śląska.

Mimo tego sztab szkoleniowy jest dobrej myśli. Po rozegraniu dwóch kolejek Śląsk ma na swoim koncie 4 punkty. W niedzielnym meczu z Lechem Trójkolorowi chcą powalczyć o kolejne trzy.

– Uważam, że jeżeli najlepsze zespoły na świecie są w stanie około sześćdziesięciu minut grać na bardzo wysokim poziomie, to nas też na to stać – dodaje z uśmiechem Pawłowski.


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcie: Oliwia Stasiak