Po nieprawdopodobnie emocjonującym i dramatycznym meczu turnieju olimpijskiego w Rio polscy siatkarze pokonali Iran 3:2 (25:17, 25:23, 23:25, 20:25, 18:16). Biało-Czerwoni prowadzili w setach 2:0, ale mimo tego do wyłonienia zwycięzcy potrzebny był tie-break, którego wygrali po zaciętej walce 18:16.

Od początku pierwszego seta widać było kto jest lepiej przygotowany do tego meczu. Polacy szybko objęli prowadzenie 3:0. Dobre zagrywki Michała Kubiaka i Karola Kłosa oraz świetna praca blokiem pozwalały na powiększanie przewagi. Wyraźnie zagubieni Irańczycy popełniali proste błędy i w konsekwencji przegrali 17:25.

Druga partia to bardziej wyrównana gra i ciężka walka o każdy punkt. Byliśmy świadkami długich wymian i stykowych sytuacji, z których z reguły to Polacy wychodzili zwycięsko. Nasza przewaga nie wynosiła więcej niż trzy oczka. Biało-Czerwoni psuli dużo więcej serwisów niż we wcześniejszym secie, a i procent udanych ataków zmalał. Irańczycy poczuli krew i nie dość, że „złapali” Polaków to jeszcze objęli prowadzenie. Długo się nim, jednak nie nacieszyli. Bartosz Kurek i spółka wrócili na odpowiedni tor i ostatecznie wygrali 25:23.

Jeśli ktoś stwierdził, że Azjaci postraszyli nas w drugim secie, to co powie na set numer trzy. Doskonale rozpoczęli go nasi rywale, prowadząc nawet 6:2. Polacy szybko odrobili ten dystans i praktycznie do końca tej części gry wynik kręcił się w granicach jednego punktu przewagi. Raz bliżej powodzenia byli Polacy, raz Persowie, ale koniec końców szalę zwycięstwa przechylili na swoją korzyść ci drudzy, triumfując 25:23.

W kolejnej odsłonie Irańczycy nie zwalniali tempa. Przygaśli przy stanie 6:6.Wtedy to zdobyliśmy punkt na wagę prowadzenia, którego wydawało się, że już nie oddamy. Tymczasem, kiedy na tablicy widniał wynik 19:17 dla Biało-Czerwonych swoje nieprzeciętne umiejętności na polu zagrywki zaprezentował Farhad Ghaemi. Trzy atomowe serwisy sprawiły w zakłopotanie polskich przyjmujących i odwróciły losy rywalizacji.  Podopieczni Stephane’a Antigi na osiem oczek Azjatów zdobyli zaledwie jeden i ulegli 20:25.

Kto prowadzi 2:0 i przegrywa kolejne dwa sety, ten po tie-breaku schodzi pokonany? Ten przesąd nie miał na szczęście pokrycia w dzisiejszym meczu. Polacy po niezwykle emocjonującej końcówce wygrali piątą partię na przewagi 18:16 i całe spotkanie 3:2. Następni w kolejce do pobicia ustawią się w czwartek Argentyńczycy.

*

Polska-Iran 3:2 (25:17, 25:23, 23:25, 20:25, 18:16)

Polska: Łomacz, Kurek, Kłos, Bieniek, Kubiak, Mika, Zatorski (libero) oraz Buszek, Konarski, Bednorz.

Iran: Mahmoudi, Ebadipour, Marouflakrani, Seyed, Zarini, Gholami, Marandi (libero) oraz Ghaemi, Ghafour, Mahdavi, Sharifat.

Autor | Marcin Paluch

  • Zdjęcie | FIVB/ PZPS