Petit Biscuit zasłynął najpierw w sieci, dzięki swojemu Sunset Lover, które momentalnie stało się chillowym hitem i doczekało się wielu remixów. Mimo, iż od ukazania się kawałku minęły ponad dwa lata, dopiero teraz twórca wydał swój długogrający album.

Presence to album w pełni wpisujący się w nurt, jaki wytworzył wokół siebie Sunset Lover, nadal jest bardzo chillowo, ta muzyka łaskocze w uszy i niesamowicie odpreża, jednoczesnie nie zmienia to faktu, że utwory z albumu mogłyby trafić również do klubu.

Album przesłuchałem za jednym podejściem, później przesłuchałem go jeszcze raz i jeszcze kolejny. Czas przy tej muzyce spowalnia, a słucha się jej na jednym wdechu. Godnym uwagi w szczególności jest na pewno utwór Follow Me.

Kilka smyczkowych sampli ubranych w chill’outowe szatki spisuje się tutaj wyśmienicie. Na płycie nie brakuje też utworów z wokalami oraz nieśmiertelnego Sunset Lover.

Mehdi Benjelloun, czyli Petit Biscuit ma dopiero 18 lat, a już zwojował znaczną część tropical house’owej sceny. Jego album to zbiór tego co najlepsze w jego twóczości. Płyta nadaje się na każdą porę roku, bo latem czy zimą potrzeba odprężenia się przy lekkiej muzyce jest taka sama, a taką potrzebę Petit Biscuit zaspokaja w pełni.


Autor: Patryk Rudnicki

Zdjęcie: mat. pras.