Wrocławianie mają okazję – szczególnie w obecnym czasie – do odczucia, jakim to miastem spotkań jest Wrocław.

Tramwaje na ul. Powstańców Śląskich nie dojeżdżają. Wrocławianie narażeni są na kręcenie się w kółko, szukając drogi dojazdu do okolicznych uliczek i miejsc, z którymi mocno są związani, choćby poprzez zamieszkiwanie w nich. Są jednak tego plusy .  Można np. spotkać się w miejscu bliżej nieokreślonym, które zna jedynie motorniczy lub kierowca autobusu i pogawędzić w gronie nieznajomych pasażerów o topografii miasta. Można też spotkać na jakimś nieoznaczonym przystanku komunikacji zastępczej np. zaprzyjaźnionego policjanta lub strażnika miejskiego, który co najwyżej przeprowadzi staruszkę przez ulicę, ale nie nas, bo PESEL jeszcze nie ten. No chyba, że chcemy go bardzo spotkać, to mamy okazję –  przy zakładaniu blokady na koła samochodu, bo to dominujące zajęcie tych, co stoją na straży porządku w mieście.

Wracając do komunikacji miejskiej. Można w tej sprawie spotkać się też z kimś z magistratu, podpytać, albo się poskarżyć. Należy jednak  założyć, że usłyszymy odpowiedź, która primo – utwierdzi  nas w przekonaniu, że jesteśmy przewrażliwieni i problem nie istnieje, secundo – doprowadzi do łez i rzuci na kolana, pogrążonych i przekonanych, że problemy z komunikacją to nasza wina. Pan Prezydent dawno już przekonywał, że dla zdrowia warto chodzić pieszo tudzież przesiąść się na rower. Można wtedy spotkać ciekawych ludzi albo ciekawych rowerzystów.

Warto też porzucić swoje ukochane cztery kółka na peryferiach miasta, ale – tu wracamy do początku moich dywagacji o mieście spotkań – spotkać się można z niejeżdżącymi tramwajami, autobusami bez włączanej klimatyzacji, brakiem możliwości zaparkowania samochodu na tych enigmatycznych obrzeżach.

Wrocławianie powinni jeszcze spotkać się z największym hałasem w Polsce. Na ul. Piotra Skargi, bezpośrednio pod domem mieszkalnym, odnotowano 72 dBA i jesteśmy tu lepsi od Gdańska, Białego Stoku, Katowic i Warszawy. I tu zachęcam do kolejnego spotkania. W magistracie można spotkać panią specjalistkę od hałasu, która twierdzi, że wystarczy zwolnić samochód o 10 km/h i zyskujemy aż 3 dBA na hałasie w dół. Szkoda tylko, że pracownica Ratusza zapomniała, iż ciężko w tych korkach i na tych dziurawych ulicach bardziej zwolnić. Wolniej już tylko się stoi.

No i niech ktoś zaprzeczy, że Wrocław to nie miasto spotkań?!

 

Autor: Iwona Dyszkiewicz

 

O AUTORCE

Radna Rady Miejskiej Wrocławia, przewodnicząca Komisji Rozwoju Przestrzennego i Architektury, wice-przewodnicząca Komisji Inicjatyw Gospodarczych. Dyrektor w wydziale Mienia Wojewódzkiego Urzędu Marszałkowskiego. Wrocławianka nie tylko z urodzenia, ale także z wyboru . Dolnoślązaczka z krwi i kości, i z miłości. Hobby – naprawiać świat, pomagać. Zajęcia dodatkowe – dobry film, książka i dobre towarzystwo.