Przypominam sobie pewne posiedzenie komisji Rady Miejskiej, na której był obecny jeden z dziennikarzy „Gazety Wrocławskiej”. Na posiedzeniach takich ustala się stanowisko, które komisja przedstawia całej Radzie, czy rekomenduje się przyjęcie przez Radę danej uchwały, jej odrzucenie, lub pozostawia się daną sprawę „bez opinii” (wszak brak opinii także jest jakąś opinią).

Na posiedzeniu wywiązała się dyskusja pomiędzy radnymi, prowadzona w tonie: „Nie zgadzam się z Twoim stanowiskiem”, „Ja zaś uważam, iż powinniśmy przyjąć inne rozwiązanie”. Słowem, pełen „Wersal”. Jaką notatkę sporządził, skądinąd sympatyczny, dziennikarz, którego imienia nie zdradzę. Otóż Marcin, przepraszam redaktor X, zanotował i opublikował na portalu swojej gazety: „Kłótnia na posiedzeniu Komisji Y! Radni posprzeczali się w sprawie Z!”.

Bez domieszki sensacji materiał się nie sprzeda. Nie będzie kliknięć na link na FB, nie będzie wpisów w komentarzach, a potencjalnemu reklamodawcy nie będzie można przedstawić optymistycznych danych o ilości unikalnych użytkowników Gazety, potencjalnych klientów. Czy to oznacza, że skończyło się niezależne dziennikarstwo?, że media nie są wolne? Patrząc w takim kontekście nigdy wolne nie były. Polecam lekturę „Kurjera Warszawskiego” wydawanego w latach 1821- 1939 w Warszawie, lub również warszawskie, a przedwojenne „Szpilki”. Idzie jednak o to, by stosować tu zasadę umiaru, arystotelejskiego „złotego środka”, albo mówiąc wprost, nie przeginać tego, czym ZOMO okładało po plecach uczestników demonstracji w latach ’80- tych.

 

Pałką na konserwatyzm, może biczem (na pewno nie „bożym”), zwarzywszy na intelektualną sprawność, jest prof. Zygmunt Bauman. Co sądzę o jego ostatniej bytności we Wrocławiu napisałem w poprzednim felietonie. Jest Bauman chyba ostatnim z tuzów lewicowego myślenia w Polsce. Z racji swoistej „wojskowości” myślenia na takiego przewodnika nie nadaje się gen. Jaruzelski (dyskusje o gumce do majtek na posiedzeniach Rady Państwa, czy pomysł generała na zapełnienie półek sklepowych w stanie wojennym, by celowo produkować buble, których ludzie nie będą kupować, są tego dobitnym przykładem). I nie ma schizofrenii w uhonorowaniu Żołnierzy Wyklętych i daniu możliwości człowiekowi, którego poglądy odciskają się w teraźniejszości, głoszenia tych poglądów. Wolność głoszenia poglądów, o ile nie nawołują one do zbrodni, nie ma nic wspólnego z potępieniem zbrodniarza- głosiciela.

 

Zejdźmy teraz na ziemię, a raczej zajrzyjmy do śmieci. I nie chodzi tu o proste stwierdzenie, że jak jest ciepło, to śmieci śmierdzieć muszą („praw fizyki Pan nie zmienisz”). Odnoszę wrażenie, że od 1 lipca nie nastąpiła radykalna zmiana. Śmieci są wywożone, czasem ktoś sąsiadowi worek podrzuci, a inny nie doniesie do kubła tylko pozostawi w pobliżu kontenera (zachęcam do zapoznania z fotogalerią „Wrocławskiej” gdzie wyraźnie widać puste kubły i walające się wokół odpadki). Ironią losu jest fakt, że Wrocław wywiązując się z absurdalnego prawa, stał się ofiarą własnej praworządności. W Warszawie nikt nie mówi, że nowy system nie działa, bowiem z góry było wiadomo, że go nie będzie, bo władze stolicy nie zdążyły na czas rozstrzygnąć przetargów. Złamały prawo, ale nikt się nie czepia, że nowy system nie działa, bo przecież funkcjonuje stary. Ciekawi mnie tylko jedno. Czy minister Korolec, który przyjechał do Wrocławia na początku roku, i straszył zarządem komisarycznym w razie opóźnienia przetargów, z podobną radą wystąpi do swojej koleżanki partyjnej Hanny Gronkiewicz-Walz, prezydenta Warszawy? Senator Jarosław Obremski wystąpił w tej sprawie do Pana Ministra z wystąpieniem. Chętnym udostępnię zarówno wystąpienie, jak i odpowiedź na nie. O ile taka odpowiedź będzie.

 

Jerzy Michalak

radny i adwokat, listy@radnymichalak.pl

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułRed Bull Wake`N`Night vol.3
Następny artykułHES Invitational
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.