Długo biłem się z myślami, czy zasiadać dzisiaj do Bimbrownika czy z okazji Święta odpuścić sobie. Wszak ani Szanowny Naczelny nie musi dzisiaj siedzieć i redagować cokolwiek a i Ty zapewne masz dzisiaj lepsze zajęcia aniżeli wczytywanie się w moje dywagacje. W związku z tym istnieje prawdopodobieństwo, że Piątkowy będzie lekturą na sobotę, niedzielę albo i poniedziałek. Nie szkodzi.

Przy najgorszym scenariuszu możesz sobie wydrukować i przeczytać za rok. Wtedy też będzie rozgrywała się akcja znicz – charakteryzująca się zwiększoną aktywnością policji, zwiększoną aktywnością kierowców, zwiększoną aktywnością hiper-, super- i mega- marketów, które na dwa tygodnie przed stają się wielkimi kwiaciarniami zastawionymi doniczkami z chryzantemami, pomiędzy którymi poustawiane są palety ze świeczkami, zniczami, lampionami i wkładami, które ponoć dają płomień przez kilka dób. Każda stacja telewizyjna nadaje 24 godziny na dobę relacje z halloween rozgrywającego się na naszych drogach, gdzie niebiescy przebierańcy robią psikusy wariatom, którzy przed wizytacją okolicznych cmentarzy raczyli się cukierkami z advocatem. No i coroczny HIT – znicze z pozytywką! Za rok doczekamy może błyszczących girland do przystrojenia pomnika, a kto wie czy nie pojawią się ledowe panele na nagrobki imitujące znicz ogromny niczym znicz olimpijski i wyświetlające nasze bezgraniczne uwielbienie dla Nieboszczyka… Wtedy już na pewno nie zajrzę na cmentarz, bo i dzisiaj zaglądam na niego wyłącznie z uwagi na tradycję związaną z datą. Te odwiedziny nie mają już zbyt wiele wspólnego z zadumą, wspomnieniem kogoś bliskiego, modlitwą czy medytacją. Może też pamiętasz cmentarze sprzed kilkunastu lat, tak jak ja, które z dala obwieszczały swoja obecność przez łunę nad horyzontem, które rozświetlone były tysiącami małych lampeczek zdmuchiwanych przez wiatr dzięki czemu wielokrotnie trzeba je było odpalać przy okazji poświęcając swoje myśli bliskiej osobie. Cmentarze, na których czuć było tą atmosferę zadumy i wyciszenia a jedynymi dźwiękami był szum wiatru i szept ludzi wspominających swoich bliskich, przyjaciół, sąsiadów i znajomych znajomego sąsiada. Dzisiaj łunę nad cmentarzem tworzą gigantyczne, tandetne znicze – tak ogromne, że na pomniku zmieszczą się góra trzy, może cztery. W nich wstawione wkłady, które nie zgasną, zgodnie z zapewnieniami hipermarketowej ulotki, przez najbliższe trzy doby choćby ciągle dął halny. Gigantyczne chryzantemy – efekty wieloletnich zmagań genetyków pięknie zasłaniają tablicę i krzyż. Szmer rozmów dudni w uszach nie pozwalając zebrać myśli, bo ludzie jacyś głośniejsi są, a i rozprawiają na bardziej ekscytujące tematy: gdzie i za ile kupili tak ogromny znicz, jakie paliwo drogie na te święta i czy te brzózki okalające cmentarz są faktycznie tak wytrzymałe jak w telewizorze gadają. Do tego te pozytywki na sąsiednich grobach wygrywające „Dla Elizy” idealnie współgrają w tej orkiestrze chińskiej tandety… I jak ja mam dziecku wytłumaczyć, że ten dzień jest dniem zadumy i wspomnienia zmarłych bliskich? Mógłbym to zrobić w kolejce do myjni samochodowej. Jest wtedy dość czasu, żeby dzieciaka do matury przygotować a co dopiero wyjaśnić tak proste zagadnienie, gdyż jak powszechnie wiadomo auto może mieć łyse opony i hamulce po regeneracji byle by karoseria błyszczała jak nowa!

Całe szczęście dla mnie już od dekady obecne Święta nie kojarzą się z cmentarnymi ceremoniami, szaleństwem podróżnym i zawodami na największy znicz na cmentarzu.  Aczkolwiek lubię rywalizację i przez moment przemknęła mi przez myśl wyprawa do Soczi (Сочи), gdzie ponoć mają jeden taki, dość spory, który dałby mi szansę na miejsce w czołówce. Ad rem – od dziesięciu lat i już na zawsze Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny (2 dzień listopada) będą dla mnie świętem mojej starszej Szkodniczki – Majki, która zaczęła swoją wędrówkę na ten świat właśnie 1 listopada 2003 roku a zakończyła ją nad ranem następnego dnia. Wszystkiego Najlepszego Kochanie! Przy tej okazji duży SIUP za Szanowną Małżonkę za jej wyczyn sprzed dekady.

Sorry za prywatę, ale taki już jestem – prywata, poplecznictwo i egoizm to moje kuzynostwo najbliższe. A teraz spadam w poszukiwaniu miejsca, w którym będę mógł wspomnieć tych, których chcę dzisiaj wspominać bez wtóru pozytywkowych melodyjek. Miłego weekendu. SIUP!

P.s. SIUP pod warunkiem, że nie masz w najbliższej perspektywie prowadzenia auta, motoru, roweru czy choćby hulajnogi. Dobrze by było, żeby za naszą sprawą nie przybyło nagrobków, na które za rok ktoś postawi pozytywkę wygrywającą „Dla Elizy”…

 

Autor: Piotr Kosior

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułŚląsk Wrocław – Podbeskidzie Bielsko-Biała 4:0
Następny artykułWyjazdowe zwycięstwo Śląska w Gdańsku
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.