W ubiegłym tygodniu zrobiłem sobie wolne od pisania. Nie zauważyłem, żeby w głównym wydaniu Wiadomości stanowiło to news dnia. Nikt też nie powiązał mojej absencji na łamach Dzielnic Wrocławia z jakąkolwiek katastrofą, tragedią i dramatem, stąd mniemam, że moje wcześniejsze obawy były zupełnie bezpodstawne.

Okazało się, że jednak Świat jest w stanie przetrwać bez moich felietonów. Dobrze się jednak składa, bo główne wydarzenia ostatnich dwóch tygodni, na które nieco mocniej zwróciłem moją uwagę, ładnie zamknęły się we wspólnym temacie tolerancji. Albo jej braku.

Zaczęło się od Wielkiej Demonstracji Patriotyzmu przez grupy przeróżne. Głównie w Warszawie, gdzie żar patriotyzmu rozpalał wszystko w okół – i w przenośni i dosłownie. Natychmiast rozgorzała dyskusja na temat osób, które podjęły się organizacji rzeczonej imprezy a swoje zdanie na ten temat wypowiedział już chyba, każdy w tym Kraju. Toteż i ja postanowiłem, z racji wolnego czasu, posiedzieć i pomyśleć nad tematem. Z przemyśleń owych wyszło mi, że skoro mamy Wolność, Demokrację, itp. to należałoby uszanować także tych, co to jednak próbują tą Wolność ograniczać (przynajmniej pewnym grupom). Tak sobie też pomyślałem, że dlaczego WOLNY człowiek w naszym pięknym kraju nie mógłby się nie zgadzać na promowanie homoseksualizmu czy też aborcji, które są niezgodne z jego przekonaniami. Inny WOLNY człowiek może powiedzieć, że to średniowiecze i zaścianek. A najgorszy niesmak wzbudziło we mnie to, że Wszyscy nawzajem zarzucają sobie brak patriotyzmu – czyli miłości do Ojczyzny. Albo inaczej – każdy sobie rości wyłączne prawo do bycia patriotą. A ja? Ja nie byłem na marszu. Mało tego – z premedytacją przez cały dzień nie włączyłem nawet telewizora, bo z góry mogłem przewidzieć ramówkę wraz z podaniem Twarzy, które się w niej pojawią i co powiedzą. W zamian za to raczyłem się w gronie bliskich mi osób wyrobami wysokoprocentowymi i w ten sposób uczciłem rocznicę odzyskania WOLNOŚCI, z którą tak zaciekle gros ludzi starało się w ten dzień (i parę po) walczyć. Czy złapię za karabin, jak mnie Ojczyzna wezwie? Nie wiem – może zrobię to bez zastanowienia, a może narobię w gacie i z podkulonym ogonkiem schowam się w piwnicy byle mnie nie zaciągnęli. To się okaże jak trzeba będzie złapać ten karabin i iść na barykadę. Teraz mój patriotyzm przejawia się w tym, że wywieszam flagę jak trzeba, staję na baczność jak hymn grają, a przede wszystkim nie ośmieszam mojego Kraju, jak to mają w zwyczaju ci, co najgłośniej ryczą o swoim „patriotyzmie”. Wracając do organizacji narodowych i wszystkich ich odmian. W ich szeregach jest zapewne mnóstwo ludzi mających klarowne poglądy ale i głowy na karku a Ojczyznę w sercu – ich poglądy należy szanować, niekoniecznie się z nimi zgadzając. Druga połowa to ci z zasłoniętymi twarzami, atakujący samochody, domy, budki wartownicze i drzewka, często nie posiadający karku a Ojczyznę mający zdecydowanie niżej – ich należy izolować i traktować jak zwykłych bandytów i wrogów Narodu.

Jest i druga odsłona tematu tolerancji związana z moim pobytem w ubiegły weekend w największym hotelu Karpacza. Chodzi o ten co zasłonił widok na góry. Wielki, ociekający tombakiem, złotymi tapetami i tandetnymi żyrandolami. Zapewne są tacy, którym się to spodoba. Ja, całe szczęście, za pobyt nie płaciłem to i narzekać za wiele nie będę. Jak przystało na hotel z ambicjami bycia największym posiada też wielki kompleks basenów i ogromną dyskotekę, w której jak się okazało, lubią bawić się „celebryci”, którzy jednocześnie okupują czołowe wszelkiej maści Plotków, Pudelków i innych ratlerków. Coś mnie podkusiło (a w zasadzie współbiesiadniczki z Górnego Śląska), żeby w nocy o północy odwiedzić tą imprezę. Skąd mogłem wiedzieć, że Dziewczyny ze Śląska lubią sobie robić takie, nomen omen, jaja. Skąd mogłem wiedzieć, że spokojna z pozoru Kobieta, matka, urzędniczka, podejdzie do, jak sam siebie nazwał, naczelnego pederasty RP i szepnie mu do uszka: „ci dwaj panowie przy barze chcieliby cię poznać”… Skąd mogłem przewidzieć, że „naczelny pederasta RP” potraktuje to poważnie… Skąd mogłem wiedzieć, że będzie chciał zawszeć znajomość? To nie jest tak, że jestem homofonem. Uważam, że każdego sprawą jest z kim nawiedza alkowę, ale żeby facet zbliżał się zbyt blisko do faceta… w windzie… to nieco przekracza moje granice tolerancji… Nie no – ja do porywczych nie należę, więc „naczelny pederasta RP” przeżył, choć przez moment jego życie wisiało na włosku. Ja za to przyklejony TYŁEM do ściany asertywnie odrzuciłem jego, brrrrrrrr, zaloty. Ok – wyżaliłem się i już nie chcę do tematu wracać. Szanowną Małżonkę zapewniam, że wróciłem do domu nienaruszony i gwarantuję, że w ten sam sposób zawsze reaguję w tego typu sytuacjach niezależnie od płci… Tyłem do ściany.

Dwa tygodnie i dwa przykłady ludzi, którzy strasznie przeszkadzają w budowaniu tolerancji dla grup, do których należą. Z jednej strony bandyci robiący krecią robotę dla ruchów narodowych a z drugiej krzykliwy, wulgarny i bezczelny „naczelny pederasta RP” zrażający ludzi do homoseksualistów.

Koniec tego. W związku z weekendem, staropolskim zwyczajem, wznieśmy toast za zdrowie wszystkich – niezależnie od płci, koloru skóry, wiary i opcji politycznej. Miłego weekendu. SIUP!

 

Autor: Piotr Kosior

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułNowe Sporty Wrocławia zrzeszyły się
Następny artykułPrzegrana mimo dobrego początku
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.