Pewnie nie będzie dla Ciebie zaskoczeniem, że pierwszym recenzentem każdego odcinka Bimbrownika jest Szanowna Małżonka ma i jako pierwsza dostaje każdy odcinek. Jako drugi, oczywiście, otrzymuje Szanowny Naczelny, który ma sporo robótki zanim tekst z mojej kartki znajdzie się na Twoim monitorze. W związku z tym obiecałem Naczelnemu, że będę się starał oddawać teksty w czwartek.

Starałem się, zasiadałem do klawiatury i wstawałem, chodziłem, myślałem i znowu siadałem. I dobrze, że nic nie pisałem, bo właśnie byś czytał coś będącego hybrydą kryminału politycznego, humoru absurdu rodem z Monty Python’a udekorowanych żenującym żartem prowadzącego. No nie ma szans – człowiek natury nie oszuka. Piąteczek jest piątek a nie czwartek. W czwartek nie mam piątkowego nastroju. W czwartek nie mam piątkowych przemyśleń. A ponad to Szanowna Małżonka świadoma, że powinna dostać tekst w czwartek naciskała, naciskała aż się w sobie zamknąłem. Ale starałem się.

Do wczoraj nie zdawałem sobie sprawy jak dzieciństwo wpływa na dorosłe życie człowieka. Jako, że jestem między innymi ojcem czwartoklasistki mam pewne obowiązki z tym związane. Jednym z nich jest motywowanie dziecka do czytania lektur szkolnych, przeróżnymi sposobami. Niekiedy, pomimo mojej sporej kreatywności w organizowaniu motywatorów, efekt jest żaden, co prowadzi mnie do gigantycznej frustracji (tak, tak – nie pamięta wół jak cielęciem był…). Dość skutecznym sposobem jest wcielenie się we współtowarzysza niedoli w wybranych, stosownie do skali niedoli, proporcjach – przy fajnych lekturach Szkodniczka czyta trzy rozdziały, tatuś na głos do poduszki jeden. W przypadku niefajnych książeczek  uczennica czyta jeden rozdział a tatuś drugi do poduszki. Tuż po tym jak wykona wszystkie inne niezbędne czynności, w tym: wyrzucenie śmieci, mimo że worek zapełnił się jedynie w połowie, posprzątanie balkonu, co można by było przełożyć na weekend, ogoli się (tak na zapas na następny dzień), wyprowadzi pseudo-psa (Yorka) na spacer, bo akurat dzisiaj psina ma wyjątkową potrzebę rozprostowania kości więcej, niż trzy razy dziennie, pójdzie na superpilne zakupy – wszak wojna nadchodzi i jutro w sklepach na półkach może zabraknąć octu i musztardy, itd. Po wykonaniu tych wszystkich pilnych, codziennych czynności można by przystąpić do „przyjemności” czytania dziecku jednego rozdziału lektury – ale jaki to by miało sens kiedy dziecina śpi jak aniołek? Wczoraj miałem jednak prawdziwą przyjemność czytania dwóch rozdziałów „Ferdynanda Wspaniałego” – Ludwika Jerzego Kerna i wracam tutaj do pierwszej myśli – o tym jak dzieciństwo wpływa na dorosłe życie. Otóż, czytając lekturę, uświadomiłem sobie, że moje bimbrownicze oblicze zaczęło się kształtować już w wieku dziesięciu lat. Stało się to zapewne podświadomie po przeczytaniu XII rozdziału, w którym rozentuzjazmowany tłum wykrzyknął na cześć Ferdynanda 3128 okrzyków, w tym 129 razy „SIUP!”. A zatem SIUP za wartościowe lektury z dzieciństwa.

Uświadomienie sobie podświadomego działania czynników z młodości nasunęło mi myśl, że zapewne były i takie czynniki, które spowodowały u mnie rozwój jakże szlachetnych, ale zupełnie niepraktycznych cech, takich jak wyrozumiałość, cierpliwość, łagodność, i jeszcze parę razy –ość. A – i jeszcze skromność. Mógłbym mnożyć przykłady na słuszność tej wyliczanki, jednak ograniczę się do jednego, dość wyrazistego, jednak zbyt długiego, żeby Ci zawracać nim głowę dzisiaj. Jak będziesz miał ochotę to wróć do mnie za tydzień. A dzisiaj świętuj i odpoczywaj. Wszak wyjątkowy to dzień – możesz wychylić jeden SIUP, żeby zalać smutki wynikające z Twojego wyjątkowego pecha, albo możesz wychylić SIUP za to szczęście, które pozwoliło uniknąć pecha. Możesz wychylić też SIUP za tych, co w piątki trzynastego wstają tylko prawą nogą, zęby myją tylko lewą ręką, przed przekroczeniem progu domu plują przez lewe ramię (a za nimi idą inni domownicy) a po drodze do pracy/szkoły kręcą się wokół własnej osi przynajmniej trzy razy na każdym skrzyżowaniu i krzywo się patrzą na każdego zbliżającego się kota… Miłego weekendu. SIUP!

 

Autor: Piotr Kosior

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułKotlina na nowo
Następny artykułŚląsk lepszy od Lecha o dwie bramki
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.