Wrocławianie wygrali z Pogonią Szczecin 2:0. Po wykluczeniu bramkarza gości, przyjezdni bronili się przez większość spotkania, nie stwarzając żadnego zagrożenia dla Śląska. Wśród gospodarzy świetną dyspozycję zaprezentował Jakub Kosecki, m.in. asystując przy drugiej bramce.

Dzięki ostatniemu remisowi z Cracovią 3:3 , Śląsk Wrocław zapewnił sobie utrzymanie w LOTTO Ekstraklasie. W 35. kolejce rozegrał przedostatnie spotkanie na własnym stadionie z Pogonią Szczecin.

Wyrównany początek i późniejsza dominacja Śląska

Początek spotkania nie przyniósł żadnych akcji, które mogłyby zagrozić obu bramkarzom. Przy piłce dłużej utrzymywali się piłkarze Pogoni Szczecin. Jednak wrocławianie powoli budowali swoje ataki, starając się wymienić kilka podań na połowie rywala. W 13. minucie czerwoną kartkę otrzymał bramkarz Pogoni Szczecin, Łukasz Budziłek, który wyszedł  z kola karnego i w bocznym sektorze boiska brutalnie sfaulował Jakuba Koseckiego, gdy ten wychodził na czystą pozycję. Ta decyzja sędziego mogła odmienić losy tego spotkania, bowiem Pogoń po wymuszonej zmianie bramkarza i zejściu napastnika Łukasza Zwolińskiego, zmuszona była grać w osłabieniu. Rzut wolny po tym faulu wykonał Augusto, jednak jego wrzutka w pole karne była niedokładna i w ostateczności piłka wyszła za końcową linię boiska. Od momentu zejścia jednego z zawodników Pogoni, Śląsk zaczął dłużej utrzymywać się przy piłce i dominować na boisku. Mimo wcześniejszego faulu, dobrą postawę prezentował Jakub Kosecki, który atakował prawym skrzydłem i starał się dogrywać do swoich kolegów w polu karnym. Jednak nie przynosiło to efektów w postaci strzelonej bramki. Szansa pojawiła się dopiero w 34. minucie, gdy po dośrodkowaniu Mateusza Lewandowskiego, na bramkę główkował Arkadiusz Piech. Niestety piłka przeleciała nad bramką Jakuba Bursztyna. Do samego końca pierwszej połowy nie działo się nic szczególnego, Śląsk próbował stworzyć sobie okazję na strzelenie bramki. Ta pojawiła się dopiero w  drugiej minucie doliczonego czasu gry. Jakub Kosecki podał w pole karne, na bramkę uderzył Robert Pich, jednak jego strzał został zablokowany przez szczecińskiego stopera. W wyniku zamieszania kolejne uderzenie prosto w bramkę oddał Michał Chrapek, zdobywając dla Śląska pierwszego gola.

Niezła Kosa

Druga połowa nie mogła zacząć się dla Śląska lepiej, jak trafieniem na 2:0 Arkadiusz Piecha w 49. minucie. Na pochwałę znów zasługuje Jakub Kosecki, który asystował przy trafieniu napastnika Śląska. Po tej bramce wrocławianie znów dominowali na boisku, dłużej utrzymywali się przy piłce, a zawodnicy Pogoni do tej pory nie stworzyli żadnej sytuacji, która mogłaby zagrozić bramce Jakuba Słowika. Kolejne minuty spotkania upływały na próbach budowania ataku przez obie drużyny, jednak bez większego powodzenia. Pomocnicy wymieniali między sobą podania, bezskutecznie starając się dograć do przodu. Wobec tego trener Pawłowski postanowił w 73. minucie wprowadzić na boisko Marcina Robaka, licząc, że być może napastnik trafi jeszcze jedną bramkę dla Śląska. Odmieniło to trochę grę wrocławian, którzy zaczęli konstruować sobie nowe okazja na podwyższenie wyniku. W ostatnich minutach uaktywnili się jeszcze zawodnicy Pogoni, jednak w żaden sposób nie zdołali zagrozić wrocławianom. Po zmianie mało widoczny był natomiast Marcin Robak. Śląsk do ostatnich sekund atakował bramkę Pogoni. Celny strzał oddał Jakub Kosecki, jednak bramkarz zdołał wybić piłkę. W ostatnich sekundach mogło być jeszcze 3:0, jednak piłka po interwencji bramkarza Pogoni i odbiciu się od Roberta Picha o centymetry minęła słupek. Śląsk wygrał z Pogonią 2:0, tym samym przedłużył serię bez porażki do sześciu spotkań.


Kosta Runjaic – trener Pogoni Szczecin: Wiemy, że Śląsk to drużyna, która prezentuje dobrą jakość. Myślę, że wszyscy widzieli, co się stało. Od momentu czerwonej kartki dla naszego bramkarza, mecz toczył się w zupełnie innym kierunku. Gol przed przerwą to był najgorszy moment dla nas na utratę bramki. Chcieliśmy strzelić bramkę kontaktową, jednak ta również źle się dla nas zaczęła. Wszystko skończyło się dla nas gorzką porażką. Musimy wyciągnąć z tego wnioski i zagrać lepiej.

Tadeusz Pawłowski – trener Śląska Wrocław: Był to ciężki mecz, ale dobrze Nam się ułożył. Znaleźliśmy receptę na ustawienie Pogoni. Bardzo dobrze zagrał Kuba Kosecki. Myślę, że to było zasłużone zwycięstwo, wiele ładnych akcji, trochę chaosu, ale liczyliśmy się z tym, że to będzie ciężki mecz. Teraz budujemy zespół na następny sezon.


Śląsk Wrocław – Pogoń Szczecin 2:0 (1:0)

1:0 – Michał Chrapek 45+2′
2:0 – Arkadiusz Piech 49′

Śląsk: Jakub Słowik – Mateusz Cholewiak, Igors Tarasovs, Piotr Celeban, Mateusz Lewandowski, Augusto, Maciej Pałaszewski (70′ Dragojlub Srnić), Jakub Kosecki, Michał Chrapek (46′ Kamil Vacek), Robert Pich, Arkadiusz Piech (73′ Marcin Robak).

Pogoń: Łukasz Budziłek – Hubert Matynia, Lasza Dvali, Sebastian Walukiewicz, Cornel Rapa (65′ Adrian Benedyczak), Jakub Piotrowski, Tomasz Hołota, Kamil Drygas, Adam Frączczak (76′ Dawid Błanik), Adam Buksa, Łukasz Zwoliński (16′ Jakub Bursztyn).

Żółte kartki: Lewandowski, Cholewiak, Augusto (Śląsk) oraz Piotrowski, Drygas (Pogoń).

Czerwona kartka: Budziłek (Pogoń) – 13 min., za faul przed polem karnym.

Sędzia: Bartosz Frankowski.


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcie: Krystyna Pączkowska / Śląsk Wrocław
Galeria: Wojciech Węgiel