Warszawska Akademia Teatralna zaprezentowała dyplom IV roku swoich studentów podczas 38. PPA. Reżyser Wojciech Kościelniak znakomicie znany wrocławskiej publiczności niestety niczym nie zaskoczył. Choć spektakl uważam za słabe ogniwo festiwalu, znalazłam w nim dwie perełki. 

Przegląd Piosenki Aktorskiej daje możliwość szkołom teatralnym na pokazanie spektakli dyplomowych. Podczas tegorocznego festiwalu wystąpiły dwa zespoły; krakowski i warszawski. Na spektaklu krakowskiej szkoły doznałam wręcz transcendencji. Katharsis. Urzekający pełen prawdy i emocjonalności, ukazujący znakomity warsztat młodych aktorów. Ten z warszawskiej akademii rozczarował mnie do dna. „Pibloktoq” w zderzeniu z  „Do DNA” spotyka się z murem, którego nie jest w stanie niczym przebić. Bardzo lubię piosenki Marii Peszek, ale w jej wykonaniu. Śpiewane przez młodych aktorów z AT nie niosły za sobą zbyt wiele. Prócz znużenia nic mnie nie spotkało. Nijakość w pomyśle (który już co nieco trąci myszką), nijakość w kostiumach i warsztacie wokalnym wprawiała mnie w coraz większe zdziwienie. I znów muszę wrócić do krakowskiej szkoły, czyżby studenci obu szkół byli ulepieni z innej gliny? Czyżby reżyserzy mieli inne możliwości? W jednym wypadku wykorzystane do granic, w drugim jedynie „liźnięte”. Czy po prostu Kościelniak się przejadł, a Kaim jest czymś organicznym, pięknym świeżym? Obie szkoły od lat rywalizują ze sobą. Raz wygrywa Warszawa, raz Kraków. Tym razem nie można mówić o wygranej, Kraków najzwyczajniej przeszedł do ekstraklasy, a Warszawa wypadła z tabeli. Jednak chcę wyróżnić dwoje studentów z AT. Martę Wągrocką, której monolog obudził widownię. Tekst był znakomity i dobrze zagrany. Dowcipny, zabawny i prawdziwy. To była kreacja, którą zapamiętam. Na uwagę zasłużył także Kamil Studnicki, znam nazwisko i ten głos, który usłyszałam podczas 34. PPA. Wtedy zdobył Grand Prix konkursu. Tym razem wraz z koleżanką od monologu ratował honor uczelni.

Niesamowity jest fakt, iż po zakończeniu tej mączącej produkcji, połowa widowni była rozentuzjazmowana i zrobiła „standing ovation”. I zastanawiam się jakie znaczenie mają brawa wykonane w pozycji stojącej? I jak mają się brawa dla twórców i wykonawców „Do DNA” do „Pibloktoq”? Ogromna przepaść. Niestety. I wcale nie jest mi z tym dobrze.


Autor: Sabina Misakiewicz

Fot: Marek Maziarz