„Jungle Cruise” pierwszym filmem Disney’a w którym pojawi się postać niezaprzeczalnie homoseksualna. W pierwszego bohatera o odmiennej orientacji seksualnej wcieli się brytyjski komik Jack Whitehall.  

Pozornie to nic wielkiego, bo przecież homoseksualni bohaterowi coraz częściej i śmielej, przebijają się do świadomości przeciętnego widza, to jednak musimy pamiętać, że to Disney – ostatnia (wielka) ostoja rodzinnego kina.

I właśnie dlatego ostrożności nigdy za wiele. Disney nie zamierza rzucać się z motyką na słońce, gorszyć lojalnej widowni. Pierwsza homoseksualna postać pojawia się w filmie, który bazuje na parku rozrywki, a w dodatku będzie nową marką, którą (w razie potrzeby) można szybko pogrzebać sześć stóp pod ziemią i udawać, że nic się nie stało. Ludzie wyszliby z widłami na ulicę, gdyby nagle w kolejnej odsłonie „Pięknej i Bestii” Bella okazała się transwestytą, a Bestię cechowałby ciągoty do chłopców w damskich fatałaszkach – świat mógłby tego nie wytrzymać.

Dlatego właśnie pierwsze, ostrożne, badanie terenu odbędzie się w przygodowym filmie „Jungle Cruise”, w którym Jack Whitehall zagra homoseksualistę ukazanego trochę z przymrużeniem oka. Bohater ma być bowiem wesoły, zniewieściały i co najważniejsze emanować swoim brakiem zainteresowania płcią przeciwną. Innymi słowy: zabawny i stereotypowy – jednak hej, lepszy taki początek niż żaden.

Środowisko LGBTQ od dłuższego czasu oczekiwało od Disney’a kroku w kierunku większej różnorodności w ich produkcjach. W niektórych wcześniejszych filmach pojawiały się mniej lub bardziej subtelne sugestie dotyczące orientacji seksualnej bohaterów, jednak nigdy nie było o tym mowy wprost – aż do teraz.

Pozostaje czekać na premierę filmu i pierwsze reakcje oraz ich ewentualne konsekwencje. Liczę na to, że będzie to pierwszy z wielu kroków prowadzących do równouprawnienia w obrazach Disneya.


Autor: Patryk Wolny