WKK Wrocław pewnie pokonało STK Czarnych Słupsk 100:76. Zawodnicy Tomasz Niedbalskiego pierwszy raz w tym sezonie osiągnęli granicę stu punktów. Ponadto po raz piąty wygrali we własnej hali. Najskuteczniejszy wśród gospodarzy był Damian Pieloch, który zdobył 25 punktów.

Powrót do własnej hali był dla koszykarzy WKK idealną okazją, by powrócić na zwycięską ścieżkę. Po porażce z Pogonią Prudnik, wrocławianie podejmowali STK Czarnych Słupsk. Rywal WKK do tej pory grał w kratkę, bowiem wygrał tylko trzy z siedmiu meczów.

Rosnąca przewaga

Choć początek spotkania należał do gospodarzy, którzy trafili dwie trójki z rzędu, później to Czarni rozwinęli skrzydła. Przyjezdni również byli skuteczni zza łuku, dzięki czemu wyszli na prowadzenie (14:9). Dobrze prezentował się Mantas Cesnauskis. Wrocławianie starali się odrabiać straty, co udało im się dzięki intensywnej końcówce. Zdobyli wtedy 12 punktów pod rząd bez odpowiedzi rywala. Po pierwszej kwarcie prowadzili 29:22.

W drugiej części WKK dalej dominowała i powiększało swoją przewagę, skutecznie punktując. Fenomenalny popis strzelecki dał Damian Pieloch. Koszykarz w niecałe cztery minuty zdobył aż 18 punktów. Defensywa Czarnych miała olbrzymie problemy z powstrzymaniem wrocławian. Ci zaś byli skuteczni także zza łuku i konsekwentnie powiększali swoją zdobycz punktową. Po pierwszej połowie prowadzili aż 22 oczkami (66:43).

Wszystko pod kontrolą

W trzeciej kwarcie WKK grało spokojniej i z większym luzem, przez co zaczęły wkradać się drobne błędy i starty. Czarni cały czas starali się zniwelować przewagę gospodarzy, jednak różnica była zbyt duża, aby można było mówić chociażby o remisie (76:50). Nawet mimo krótkiego momentu dekoncentracji, wrocławianie pewnie prowadzili 83:60.

W ostatniej kwarcie WKK wróciło na dobre tory i cały czas kontrolowało przebieg meczu. Po rzucie Przemysława Malony, różnica punktów wynosiła już 30 oczek (93:63). Goście cały czas konsekwentnie atakowali, jednak było to zbyt mało, żeby odrobić straty. Przy spokojnym prowadzeniu, szansę na grę dostał Kacper Grzelak, dla którego był to debiut w I lidze. Magiczną granicę stu punktów WKK osiągnęło tuż przed końcem spotkania. Wynik celnym rzutem ustalił Fryderyk Matusiak. Ostatecznie wrocławianie wygrali 100:76.

Nigdy nie uważam już przed meczem, że bez problemu pokonamy jakiś zespół. Myślę jednak, że byliśmy solidnie przygotowani, znaliśmy ich słabe punkty, staraliśmy się to wykorzystywać. Na szczęście piłka wpadała do kosza, bo w ostatnim meczu mieliśmy z tym problem. Dzięki temu grało się dużo łatwiej – mówi Damian Pieloch, zawodnik WKK.


WKK Wrocław – STK Czarni Słupsk 100:76 (29:22, 37:21, 17:17, 17:16)

WKK: Pieloch 25, Jędrzejewski 20, Patoka 19, Koelner 15, Ciechociński 6, Fiedukiewicz 6, Malona 5, Rutkowski 2, Matusiak 2, Grzelak 0, Józefiak 0, Kroczak 0.

Czarni Słupsk: Cesnauskis 18, Długosz 18, Kordalski 13, Wyszkowski 11, Pełka 6, Cechniak 5, Powidel 3, Rypiński 2, Seweryn 0, Sprengel 0.


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcie: WKK Wrocław