Śląsk Wrocław zdołał przełamać złą passę i wygrał pierwsze spotkanie w tym roku z Sandecją Nowy Sącz 1:0. Pierwsza minuta meczu okazała się być decydującą, po strzale Cholewiaka goście nie byli w stanie przełamać wyniku.

W już pierwszej minucie bramkę z lewego skrzydła strzelił Mateusz Cholewiak. Śląsk od początku mocno wszedł w to spotkanie i narzucił tempo gry. Sandecja rzadko stwarzała sobie sytuacje w polu karnym gospodarzy. W 13. minucie swoją szansę po rzucie rożnym miał Damir Sovsic, ale nie zdołał jej wykorzystać. W 19. minucie pięknym strzałem z dystansu popisał się Jakub Kosecki, jednak piłka nie wylądowała w bramce rywali. Sandecja próbowała opowiedzieć na ładne akcje gości w ofensywie,  w 20. minucie Pavlo Ksonz miał niesamowitą okazję sam na sam z bramkarzem Śląska jednak udało się trafić tylko w słupek. Śląsk grał agresywnie w obronie, czego efektem była żółta kartka w 31. minucie dla Sito Riery.  Sandecja długo nie pozostała dłużna, bo już dwie minuty później ukarany żółtą kartką został Plamen Karachunov. W 38. minucie  Kamil Dankowski oddał piękny strzał z 30 metrów na bramkę rywali, jednak bramkarz Sandecji Michał Gliwa sparował piłkę na bok. Pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem Śląska 1:0.

W drugiej połowie po stronie rywali pojawił się Tomasz Brzyski, który zmienił Patrika Mraza. W 49. minucie ładnym strzałem popisał się Robert Pich po asyście Koseckiego, ale piłka poleciała nad poprzeczką Sandecji. W 68. minucie niedawno kontuzjowany Michał Chrapek został poważnie sfaulowany i musiał opuści boisko, zastąpił go Kamil Vacek. Za to w 71. minucie z własnej winy musiał zejść Sito Riera, bo drugim faulu w tym spotkaniu sędzia pokazał mu czerwoną kartkę.  Śląsk postawił bardzo mocną obronę. Za to Sandecja nie stwarzała sobie żadnych sytuacji, które mogłyby zagrozić Jakubowi  Słowikowi. Dopiero w 80. minucie Małowski, który dał zmianę Karachunovi, oddał ładny strzał w światło brami Słowika. Lecz bramkarz Śląska prezentował bardzo dobra dyspozycję podczas swojego setnego meczu w Ekstraklasie. Ostatnie minuty spotkania nowosączanie starli się zagrozić gospodarzom, ale nie mieli konkretnego pomysłu na przełamanie wyniku. Sędzia doliczył cztery minuty do podstawowego czasu gry, jednak wrocławianie pewnie zmierzali do pierwszego zwycięstwa w tym roku. Ostatecznie Śląsk Wrocław wygrał 1:0 z Sandecją Nowy Sącz.


Kazimierz Moskal (trener Sandecji Nowy Sącz): Przed spotkaniem nasza sytuacja była trudna, teraz jest bardzo trudna. Uważam, że sędzia doliczył za mało czasu w dogrywce, sama sytuacja z Chrapkiem trwała trzy minuty. Ta bramka na początku meczu odebrała nam pewność siebie, to zadecydowało o przegranej.

Tadeusz Pawłowski (trener Śląska Wrocław): Długo czekaliśmy na to zwycięstwo, to było nam potrzebne. Myślę, że będziemy grali coraz lepie. Do momentu wręczenia czerwonej kartki dla Riery graliśmy bardzo dobra piłkę. Poświęciliśmy dwa treningi na samą taktykę, wiedzieliśmy jak zagra Sandecja. Dankowski zagrał bardzo dobre spotkanie, jest po kontuzji, trzeba dać mu czas na rozwój. Zagrali jak mężczyźni, czyli tak jak tego oczekiwałem. W tym spotkaniu byliśmy lepsi, mieliśmy o wiele więcej sytuacji w polu karnym.


Śląsk Wrocław – Sandecja Nowy Sącz 1:0
1:0 Mateusz Cholewiak 1′

Śląsk Wrocław: Słowik, Celeban, Dankowski, Tarasovs, Cholewiak, Augusto, Chrapek (69′ Vacek) ,Kosecki (90+2 Piech), Riera, Pich (’88 Srnić), Robak

Sandecja Nowy Sącz: Gliwa, Bartosz, Benga, Szufryn, Krachunov( ’75 Małkowski), Kasprzak, Mraz (’46 Brzyski), Ksonz, Trochim (’67 Cetnarski), Sovsic, Kolev

Żółte kartki: Sito Riera, Kosecki  (Śląsk) oraz Krachunov, Małkowski, Baran – na ławce (Sandecja).
Czerwone kartki: Sito Riera
Sędzia: Piotr Lasyk (Bytom)


Autor: Zuzanna Kuczyńska

Zdjęcia: Wojciech Węgiel /  Śląsk Wrocław