Po trudnym i zaciętym boju #VolleyWrocław może wreszcie pochwalić  się zwycięstwem przed własną publicznością. Hala w Twardogórze przyniosła szczęście, w tie-breaku wrocławianki pokonały Energę MKS Kalisz 3:2.

Jakże ważne zwycięstwo odniosły w niedzielny wieczór zawodniczki #VolleyWrocław, po serii meczów bez wygranej wreszcie zdołały się odbudować. Dodatkowym utrudnieniem była w ostatnim czasie kontuzja kapitan – Roksany Wers, która niestety nieprędko wróci do gry. Okoliczności z pewnością nie dodawały skrzydeł wrocławiankom, ale te zdołały się przełamać.

Mecz z Energą Kalisz rozpoczął się od dobrej gry gospodyń. Dobre przyjęcie przekładało się na lepszą dystrybucję ataku, a co za tym idzie skuteczniejszą grę na skrzydłach. W świetnej dyspozycji była młoda atakująca – Aleksandra Rasińska. Kaliszanki miały spore kłopoty w zatrzymaniu wrocławskiej rakiety.

Po pewnie wygranej w pierwszej partii, zawodniczki Marka Solarewicza zaliczyły drobny spadek skuteczności. Dwa kolejne sety to dominacja kaliszanek. Serbska rozgrywająca Rebeka Lazić wprowadziła nową jakość gry na boisko. Często korzystała z gry środkiem siatki, gdzie dobrze spisywała się Alicja Ogomos.

Przy stanie 1:2 znów na odpowiednie tory wróciły gospodynie. W całym spotkaniu wrocławianki bardzo dobrze spisywały się w polu serwisowym, zdobywając osiem asów serwisowych. Do tego dołożyły także sporo, bo aż dziewięć bloków. Nie poddały się i walcząc do końca doprowadziły do tie-breaku.

Ten nie pozostawiał wątpliwości, że to #VolleyWrocław powinien triumfować w tym spotkaniu. Wygrana 3:2 dodała z pewnością wiary w siebie i potężną dawkę energii na resztę ligowych spotkań.


#VolleyWrocław – Energa MKS Kalisz 3:2 (25:22, 17:25, 20:25, 25:19, 15:12)

VolleyWrocław: Piśla, Gancarz, Rasińska, Soter, Murek, Gajewska, Kuziak (libero) oraz Irzemska.

MKS: Ogoms, Janicka, Budzoń, Lazic, Miros, Kecman, Kulig (libero) oraz Wawrzyniak, Dybek, Strózik, Cygan, Brzezińska.

 


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcie: Krystian Janisz / #VolleyWrocław