„Pieśni Czarownicy” [RECENZJA]

„Pieśni czarownicy” to koncert-spektakl wyśpiewany przez kobiety, o kobietach, ale nie tylko dla kobiet. Poruszające świadectwo funkcjonowania przez setki lat w patriarchacie. Poznański chór, to istotny głos, to głośny brak zgody na decydowanie przez mężczyzn o losach matek, żon, córek i sióstr – pisze Sabina Misakiewicz.

Ogromne wrażenie robi trzydziestominutowy występ kobiecego chóru z Poznania. Dwudziestka kobiet stojących na scenie boso, w bieliźnianych halkach, z ciemnymi makijażami i ogniem wypisanym na twarzach zapowiada, że nie przyszliśmy tu słuchać piosenek o kwiatkach i motykach. Pierwsza myśl, jaka przychodzi do głowy, to bunt. Bunt, wobec czego? Kogo? Tego dowiadujemy się już z pierwszej pieśni wykonanej przez chórzystki. Pieśni o dziewczynie oskarżonej o czary i spalonej na stosie w 1511 roku na poznańskim Chwaliszewie. Współczesne kobiety mają większy wpływ na swoje życie niż tamta Czarownica. Na to kim chcą być, co myśleć, co czytać. Buntuje się przeciw tym, którzy chcą ją tego pozbawić. Jasno i wyraźnie precyzują swoje postawy wobec świata. Wobec Polski. Wobec władzy, sięgającej już niebezpiecznie głęboko. Teksty piosenek napisane przez dramatopisarkę Malinę Prześlugę są przekazem skierowanym właśnie do tych wszystkich, którzy wiedzą lepiej, jak żyć powinny kobiety. Do tych, którzy bez żenady chcą decydować o najintymniejszych sprawach. Z każdą pieśnią, uderzeniem w bęben czy elektroniczną harfę wzrasta temperatura wypowiedzi. Jest coraz głośniej i coraz ostrzej. I nie ma już miejsca na dialog. Jest siła. Siła kobiet. A każda z nich jest inna, wysoka, niska, chuda i gruba, stara i młoda, nauczycielka i księgowa, fizjoterapeutka i artystka.  Mimo różnic wszystkie mówią jednym głosem: chcemy być wolne, chcemy by nie łamano naszych praw, chcemy być wysłuchane i dostrzeżone, tak jak cały świat dostrzegł jaka wielka siła jest w nas kobietach ubranych na czarno, z parasolkami w dłoniach. „Pieśni czarownicy” są takim marszem, są protestem pełnym bólu, strachu, krzyku, ale też nadziei i łagodności. Są takie jak kobiety. Wielkie brawa za odwagę dla pomysłodawczyni Ewy Łowżył, wszystkich chórzystek i muzyków zaangażowanych w projekt.

Spektakl zaprezentowany w Nurcie Off 38.PPA z pewnością nie przejdzie bez echa. Zbyt ważny jest to głos, by dać mu przepaść.


Autor: Sabina Misakiewicz
Zdjęcie: Daniel E. Groszewski