Śląsk pokonał Ślęzę Wrocław 4:0 w pierwszy meczu sparingowym w trakcie przygotowań do rozgrywek T-Mobile Ekstraklasy. Hat-trickiem popisał się Marco Paixao, a wynik ustalił Kamil Dankowski.

 

fot. SlaskWroclaw.pl

Już pierwsze minuty meczu zwiastowały wielkie emocje na stadionie przy ulicy Oporowskiej. Najpierw dobrą akcję stworzyli sobie goście. Grzegorz Rajter wyszedł sam na sam z Marianem Kelemenem, ale bramkarz Śląska interweniując nogami uratował swój zespół przed utratą bramki. Chwilę później podopieczni Stanislava Levego odpowiedzieli szybkim kontratakiem, ale w decydującej fazie akcji doszło do nieporozumienia pomiędzy Minorim Sato i Mateuszem Cetnarskim, a Śląsk stracił piłkę. W kolejnych minutach nieco częściej do głosu dochodzili goście, ale ze swojego zadania dobrze wywiązywała się defensywa Śląska.

Najwięcej emocji dostarczyła końcówka pierwszej połowy. Najpierw w 38. minucie blisko zdobycia gola po strzale z dystansu był Tom Hateley, ale jego uderzenie zostało zablokowane przez defensywę Ślęzy. Następnie po dobrej akcji Minori Sato dograł do Sebastiana Mili. Kapitan Śląska przelobował bramkarza Ślęzy, ale jeden z obrońców gości akrobatycznym wykopem uratował swój zespół przed utratą bramki. W kolejnej akcji testowany Japończyk opanował piłkę po podaniu Tadeusza Sochy i zdecydował się na uderzenie, ale i tym razem futbolówka nie znalazła drogi do bramki. Do końcowego gwizdka arbitra gra toczyła się głównie na połowie Ślęzy, ale piłkarze ostatecznie zeszli na przerwę z zerowym dorobkiem bramkowym.

Na drugą połowę gracze Śląska wyszli w niemal całkowicie zmienionym składzie. Na murawie pojawił się miedzy innymi najlepszy strzelec WKS-u Marco Paixao oraz Wojciech Pawłowski wypożyczony z Udinese. Portugalczyk dał o sobie znać w 54. minucie próbując uderzać z przewrotki, ale futbolówka poszybowała obok słupka. Pięć minut później piłkarze WKS-u po raz kolejny stworzyli znakomitą okazję do zdobycia gola. Sylwester Patejuk po akcji lewą stroną oddał strzał, ale piłka została odbita przez bramkarza Ślęzy. Próbował dobijać Marco Paixao, ale futbolówka po jego strzale głową minęła poprzeczkę. Już minutę później gospodarze znów zmusili Mateusza Salamagę do interwencji. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego uderzał Oded Gavish, ale piłka została zatrzymana przez bramkarza Ślęzy.

W 67. minucie podopieczni Stanislava Levego w końcu osiągnęli swój cel. Kamil Dankowski przejął piłkę i posłał ją w kierunku Marco Paixao. Bramkarz Ślęzy minął się z futbolówką, która spadła wprost pod nogi Portugalczyka. Napastnik wykorzystał szansę i wpakował ją do siatki, notując jednocześnie pierwsze trafienie w nowym roku.

Dwie minuty później po raz drugi doprowadził kibiców do euforii. Krzysztof Ostrowski posłał do niego prostopadłe podanie, a Paixao pewnie zamienił je na bramkę. W 83. minucie duet Ostrowski-Paixao mógł wypracować trzecie trafienie. Pierwszy dośrodkował z lewej strony, ale strzał głową Portugalczyka był zbyt lekki.

W 87. minucie Marco Paixao skompletował klasycznego hat-tricka. Snajper zdobył bramkę niezwykłej urody pokonując bramkarza rywali piętką, a asystował mu Sylwester Patejuk.

W samej końcówce Kamil Dankowski ustalił wynik pojedynku, wykorzystując zagranie Paixao. Piłkę asekurował jeszcze Patryk Misik, ale ostatecznie wpadła ona do siatki. Chwilę później sędzia odgwizdał koniec spotkania.

Śląsk Wrocław – Ślęza Wrocław 4:0 (0:0)
Bramki:
 M. Paixao 67, 69, 87, Dankowski 89
Śląsk (I połowa): Kelemen – Socha, Grodzicki, Adamec, Dudu – Hateley, Stevanović – Sato, Uliczny, Mila – Cetnarski. Śląsk (II połowa): Pawłowski – Hateley, Gavish, Kokoszka, Ostrowski – Hołota, Misik – Dankowski, Fedyna, Patejuk – M. Paixao.

Autor: SlaskWroclaw.pl

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułStadion Wrocław – studniówka nr 1
Następny artykułLicealiści o „Radiu Armageddon”
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.