Trójkolorowi wysoko pokonali lidera tabeli LOTTO Ekstraklasy – Jagiellonię Białystok. Zawodnicy dobrze realizowali założenia taktyczne, co przyczyniło się do ich zwycięstwa 4:0. Wszystko wskazuje na to, że Śląsk odrobił lekcję i zaczął strzelać bramki.

Jeszcze przed spotkaniem mało kto powiedziałby, że mecz zakończy się tak wysokim prowadzeniem drużyny z Dolnego Śląska. Na przedmeczowej konferencji trener Śląska, Tadeusz Pawłowski jasno oznajmił, że jego zespół będzie walczył o komplet punktów. Do tej pory wrocławianie na wyjazdach remisowali albo przegrywali, więc chcieli zmienić ten rezultat na swoją korzyść.

Od początku sezonu wypracowywaliśmy sobie wiele bramkowych okazji, a teraz po prostu je wykorzystujemy. Praca zawodników i sztabu przynosi efekty. Stanowimy jedność i pokazujemy to na boisku. Potrzebujemy jedynie spokoju. Wychodzimy z trudnej sytuacji i będziemy nadal robić swoje, nie słuchając tych, którzy krytykują i uderzają w zespół i sztab. Zarówno gdy wygrywamy, jak i wtedy, gdy doznajemy porażek, robimy to jako drużyna – mówił Piotr Celeban po meczu.

Śląsk rzeczywiście odbudował się po serii porażek, a przede wszystkim zaczął grać skutecznie w ofensywie. Już w poprzednich dwóch meczach wygrywał wysoko – 3:0 z Olimpią Elbląg w Pucharze Polski i 4:1 z Piastem Gliwice w lidze. W spotkaniu z wicemistrzem Polski wrocławska drużyna wróciła do gry ustawieniem z dwoma napastnikami. Jeśli ktoś po meczu z Wisłą Kraków (0:1) miał wątpliwości, czy to dobre rozwiązanie taktyczne, wygrana z Jagiellonią powinna je rozwiać. Do bramki trafili właśnie dwaj snajperzy Śląska – Arkadiusz Piech zdobył pierwszą bramkę w tym sezonie w rozgrywkach Ekstraklasy, natomiast Marcin Robak skompletował hat-tricka. Strzelone bramki przybliżyły go do pobicia wielu rekordów, awansował też na 18. miejsce w klubie 100 najskuteczniejszych strzelców Ekstraklasy.


Jednak oprócz Robaka na pochwałę zasługują również inni zawodnicy. Świetnie spisywał się Djorde Cotra, który z powodu kontuzji pauzował przez osiem miesięcy, a po powrocie na boisko, rozegrał dwa pełne mecze. Jakby tego było mało wniósł do zespołu jakość i pewność jeśli chodzi o obronę. W starciu z Jagiellonią miał swój udział przy dwóch trafianiach. Bardzo pewnie zagrali także inni stoperzy Śląska. Piotr Celeban wygrał wszystkie pojedynki, a Wojciech Golla podawał z dokładnością 100%. Dobre spotkanie rozegrał również Łukasz Broź, który wraz z trójką innych zawodników został wybrany do jedenastki 10. kolejki.


Śląsk zagrał bardzo mądrze taktycznie. Defensywa zaczynała się już od napastników, którzy walczyli o każdą piłkę. Zawodnicy Tadeusza Pawłowskiego zagęścili środek pola i zdominowali rywala. Jagiellonia w całym meczu oddała tylko jeden celny strzał na bramkę Jakuba Słowika.

Przede wszystkim cieszę się, że zdobywamy bramki i organizacja gry jest coraz lepsza. Wciąż okazujemy pokorę, bo tabela jest spłaszczona, a my jesteśmy w środku tabeli. Czeka nas jeszcze dużo pracy, ale widać, że ten zespół ma duże możliwości. Zespół potrzebował zwycięstwa i stało się to w dodatku na wyjeździe z liderem – mówił po meczu Tadeusz Pawłowski.

Śląsk po raz pierwszy w tym sezonie wygrał na wyjeździe i zbliżył się do upragnionej ósemki. Aktualnie zajmuje 9. miejsce, a przed nim mecz z Legią Warszawa na własnym stadionie w sobotę 6 października.


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcie: Krystyna Pączkowska / WKS Śląsk Wrocław