O spektaklu dyplomowym „Odyseje 2014” w reżyserii Agaty Dudy-Gracz rozmawiamy z Piotrem Downar-Zapolskim odtwórcą roli Odyseja Krateczki.

Czym dla Ciebie jest ta Odyseja?

PIOTR DOWNAR-ZAPOLSKI (Odysej Krateczka): – Tak naprawdę jest podsumowaniem. Nie tylko tych czterech lat spędzonych w szkole teatralnej, ale podsumowaniem pewnego etapu życia, który właśnie się kończy. Mam 24 lata. Przyszedł czas na szczery rachunek sumienia, na bilans zysków i strat.  Kończy się ta Odyseja i wkraczamy w coś nowego, wychodzimy spod tak zwanego klosza, czy też pewnego rodzaju inkubatora. Odcinamy pępowinę, zaczyna się dorosłość na „stówę”. Jesteśmy już pozostawieni sami sobie a okres ochronny się skończył. Ta Odyseja to takie rozliczenie z samym sobą. Ja to tak odczuwam. Tak o niej myślę.

Włożyliście też siebie w te postaci. Reżyser Agata Duda-Gracz czerpała z Waszych improwizacji?

– Tak naprawdę to my czerpaliśmy z Niej, garściami. Agata jest fantastyczną osobą i rewelacyjnym reżyserem. Jej podejście do człowieka, do aktora, do każdego indywidualne, jest czymś, co powinno charakteryzować każdego reżysera, a z tym czasem gorzej. Przede wszystkim jest niezwykle ciepłą i dobrą osobą. Dużo scen w tym spektaklu jest opartych na tym, co pokazaliśmy podczas improwizacji na zadany przez Agatę temat. Praca przy tym spektaklu polegała na tym, że najpierw dostaliśmy tylko ogólny zarys scen, które będą w spektaklu, potem siadaliśmy nad tekstem oryginalnym Homera, czytając go i analizując poprzez dzisiejsze czasy, po to, żeby stał on nam się bliższy, a potem wskakiwaliśmy na scenę z wrzuconym zadaniem i na podstawie właśnie tych improwizacji Agata pisała nam już docelowe sceny i dialogi.

Co było najtrudniejszego w pokazaniu siebie jako Odyseusza?

– Najtrudniejsze zawsze są początki. Więc te wszystkie pierwsze improwizacje, które nas otwierały. Otwierały nas w sobie. Przyznam, że dla mnie najtrudniejsze były sceny, których nie ma już niestety w spektaklu. Zostały jakby trochę skrócone. Mamy jedną scenę, która z perspektywy widza jest bardzo erotyczna, dla aktora bardzo intymna. Ona się dzieje pod więzieniem na ulicy Kleczkowskiej. Jest tam tak zwane ześwinienie. Tam jest to całe rozbieranie, czyli odzieranie ze skóry i lizanie siebie nawzajem. I przekraczanie tej swojej granicy. Myślę, że to jest bardzo potrzebne i przydatne w tym zawodzie. Tak na przyszłość. Wiadomo, że teraz w teatrze jest bardzo dużo scen erotycznych czy bardzo przekraczających granicę aktora, czy człowieka, bo taki też jest dzisiejszy świat. Takich scen miałem więcej, bo moja postać była konstruowana pod kątem tego, że gdzieś ten erotyzm, czy bardziej sensualność z niej wypływa. Teraz jest tego mniej, bo postać Krateczki Odyseja z czasem się zmieniła. Więc te zbliżenia do partnera były gdzieś w środku mnie bardzo trudne, choć nie mówiłem o tym nigdy głośno, bo wiem że taki ten zawód, że często trzeba się przełamać, a poza tym ta bariera wynikała z prywaty, a prywacie na scenie „mówimy nieodwracalne pa!”

piotr downar-zapolski1

Będą w autobusie zbliżenia do widzów? Do płci pięknej? Będziesz podrywał? Uwodził?

– Na pewno. Bo utrzymywanie kontaktu z widzem jest przez cały spektakl. Kontakt z widzem jest cenny, dla odbiorcy. Myślę, że mało jest takich spektakli, gdzie widz ma okazję być z aktorem tak blisko. I oglądać tę sztukę przez pryzmat jednego czy dwóch aktorów. Bo jak ktoś usiądzie na początku autobusu, to nie za bardzo będzie wiedział, co się dzieje w tyle. Szczególnie, gdy się toczą w podróży te sceny na wpółimprowizowane. Zbliżenia są i te podrywania też są. I uwodzenie. I kokieteria. Szczególnie w tym pierwszym odcinku podróży, gdy opuszczamy budynek szkoły, czyli Ismaros  i wyjeżdżamy w podróż do domu, do Itaki. Potem pod wpływem różnych przeżyć na kolejnych napotkanych wyspach, na których się zatrzymujemy, ten stosunek się zmienia. Bardziej się stajemy otwarci dla widza i ta kokieteria zmienia się w chęć podzielnia się swoimi odczuciami z widzem. Odczuciami postaci. Dzielimy się tym, co naprawdę nas boli. Oddajemy siebie widzowi.

Rozmawiał | Daniel E. Groszewski
Zdjęcia | Daniel E. Groszewski

*

ZOBACZ TAKŻE:
Sabina Misakiewicz: „Odyseje 2014″. Zaczynamy
Skandal na spektaklu Agaty Dudy-Gracz
Galeria zdjęć z próby generalnej
rozmowy
Mariusz Ochociński: Taki projekt zdarza się raz w życiu
Tomasz Piotrowski: Zrozumieć od szpiku kości
Łukasz Kornacki: Smutna prawda
Konrad Wosik: Bez tego nie ma prawdy na scenie
Justyna Ducka: Długo skrywane marzenia
Karol Kadłubiec: Wyjść do całej reszty świata
Waldemar Krawczyk: Mocno wypruwa człowieka
*
O SZTUCE

 

ODYSEJE 2014

Spektakl dyplomowy studentów IV roku Wydział Aktorskiego
inspirowany motywami zaczerpniętymi z Odysei Homera

Autor tekstu, reżyseria, scenografia: Agata Duda-Gracz
Ruch sceniczny: Tomasz Wesołowski
Pomoc muzyczna bardzo potrzebna: Łukasz Wójcik
Asystentki reżysera: Agata Schweiger, Dagmara Olewińska, Kinga Maciejewska

Występują: Piotr Downar – Zapolski, Justyna Ducka, Karol Kadłubiec, Waldemar Krawczyk, Łukasz Kornacki, Mariusz Ochociński, Tomasz Piotrowski, Konrad Wosik oraz Krzysztof Kuliński

 

PREMIERA: 25 kwietnia 2014, godz. 18:00
Teatr PWST | Wrocław ul. Braniborska 59

Kolejne spektakle:

26.04 (sobota), godz. 18 – brak biletów
28.04 (poniedziałek), godz. 18 – brak biletów

19.05 (poniedziałek), godz. 18*
20.05 (wtorek), godz. 18
21.05 (środa), godz. 18
22.05 (czwartek), godz. 18

*rezerwacje na majowe spektakle na stronie PWST od 1.05