Piotr Zarzycki: Rower we Wrocławiu

O tym, że jazda na rowerze może być niebezpieczna

Nigdy się nie spodziewałem, że będę w swoim, jakże lokalnym felietonie, pisał o gwiazdach z wielkiego świata. Bo opowieść o wypadku rowerowym Bono z U2 bardzo mnie poruszyła, a podobne sytuacje mogą mieć miejsce także na naszych wrocławskich ścieżkach rowerowych. I mają, bo zachowanie ostrożności jazdy jest wszędzie tak samo konieczne. Czy to będzie Nowy Jork czy Wrocław.

Z zainteresowaniem czytałem kolejne relacje z wypadku rowerowego oraz dalsze konsekwencje tego zdarzenia. Nie będę rozstrzygał, kto zawinił i dlaczego. Ale chciałbym podzielić się kilkoma uwagami.

Otóż moje wnioski są następujące:

  1. W czasie jazdy na ciągach pieszo-rowerowych trzeba zwolnić prędkość. I powiem wam szczerze, to moja naczelna zasada. Gdy jadę po drodze wspólnej, gdzie też chodzą piesi, zwalniam prędkość. I oczywiście obserwuję, co robią piesi. Bo zazwyczaj są nieprzewidywalni. Dlatego jadę na tyle wolno, aby wyhamować prędkość.
  2. Jeżeli jeżdżę po ścieżkach w parku, i nie ma pełnej widoczności – krzaki, drzewa, ciasne zakręty – to cały czas myślę o jednym: a co by było, gdybym natrafił na pieszego. Tak więc jeżdżę dość wolno i dostosowuję prędkość do układu drogi.
  3. Podobnie jeżdżę po ścieżkach rowerowych. Niektóre z nich przebiegają przy wyjściach z budynków. Jadąc szybko, nie mamy możliwości skutecznie zahamować.Tak więc zwłaszcza przy blokach mieszkalnych jadę wolno. Oczywiście z myślą: czy zahamuję skutecznie, gdy nagle z bloku wyjdzie jakiś mieszkaniec.
  4. Jeżdżąc po ścieżkach rowerowych, a zwłaszcza tam, gdzie wzdłuż ścieżek rosną żywopłoty i nie ma pełnej widoczności, jadę wolno, oczywiście prawą stroną. Tym razem myślę o tych, którzy mogą nadjechać z przeciwka.
  5. Szczególną ostrożność zachowuję przy pokonywaniu zakrętów, gdzie droga biegnie przy budynku i skręca o 90 stopni. Narożnik zasłania widoczność i nie mam możliwości oceny, czy nie nadjeżdża ktoś z drugiej strony.

Jak widzicie, większość moich uwag to oczywiste sprawy. Powiem więcej, gdy ścieżki są zaprojektowane, to właściwie wszystkie te uwagi są niepotrzebne. Ale niestety, nasze ścieżki często biegną tam, gdzie mogą, a nie tam, gdzie powinny. Oczywiście, widzę starania, aby było lepiej. Na razie jeszcze jest sporo do zrobienia. Ale bądźmy dobrej myśli. Do tego czasu jednak jeździmy ostrożniej, wolniej. Tutaj bym nawet powiedział, że wolniej to lepiej. Bo ścieżka rowerowa nie jest trasą wyścigów. A jak chce się ktoś ścigać, to już na wiosnę będzie mógł się sprawdzić w różnych zawodach kolarskich.

Przyznam szczerze: jadąc w mieście, moim głównym celem jest dotrzeć bezpiecznie do celu. Czego i wam życzę.

Autor | Piotr Zarzycki

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułEwelina Zambrzycka-Kościelnicka: Przecież nic się nie dzieje
Następny artykułSportowy raport #15 (09.01.2015)
Żyjemy we Wrocławiu i patrzymy na świat z perspektywy naszego miasta. A Dzielnice są różne jak tylko różne mogą być. Nader często można odwiedzić nasze wrocławskie dzielnice kultury czy sportu, ze szczególnym uwzględnieniem teatru, filmu czy Śląska.