…nie znajduje się tak naprawdę nic ciekawego. Ot kolejny film o duchach, który miał zaskakiwać, a skończył powielając utarte schematy.

Niestety, ale zwiastun to najlepsze, co ten film ma widzowi do zaoferowania. Po pierwszym obejrzeniu zapowiedzi najnowszego horroru Johannesa Robertsa byłem zaintrygowany. Reklamowany jako obraz wzorowany na takiej perełce jak Szósty Zmysł Shyamalana, obiecywał naprawdę wiele. Obietnice jednak okazały się puste…

Początkowo szczerze wierzyłem, że twórcy nie powielą oklepanych schematów i wysilą się na choć odrobinę oryginalności, tym samym zaskakując widza ciekawą, pełną zwrotów akcji fabułą. Niestety jednak tak się nie stało. Przyznaję, podczas całego filmu krwi jest stosunkowo niewiele (jak na horror), twórcy postawili raczej na sceny, w których nagle wyskakuje jakieś straszydło, czy wieszak, aż podskoczymy przed ekranem.

 

Pomimo dobrych chęci twórców nie podskakiwałem na fotelu z przerażenia. Nie było ciarek na plecach, emocji, prawdę powiedziawszy nie czułem się nawet zajęty fabułą. Obawiam się, że dla miłośnika filmów o duchach Po tamtej stronie drzwi okaże się bardzo przewidywalnym tytułem.

Film przedstawia historię Marii (Sarah Wayne Callies), która po utracie w tragicznych okolicznościach syna Oliviera (Logan Creran) decyduje się odprawić stary hinduski rytuał, który ma pomóc jej w pojednaniu się ze swoim dzieckiem. Zostaje jednak ostrzeżona, żeby pod żadnym pozorem nie otwierać świątynnych drzwi dzielących jej od zmarłych. Jak nietrudno się domyślić, pogrążona w rozpaczy i tęsknocie bohaterka lekceważy zakaz. W konsekwencji łamie barierę dzielącą światy żywych i umarłych, umożliwiając duchowi Oliviera przedostanie się na powrót do świata śmiertelników. Później jest już tylko straszenie… i to dość nieudolne.

Są też co prawda dziwni panowie, święci Sadhu, jednak ci oprócz straszenia swym wyglądem (posypują się prochami zmarłych) zachowują się raczej głupkowato. Przez cały film stanowiąc jedynie tło, a szkoda, bo uważam, że mieli potencjał, by znacząco wpłynąć na jakość fabuły. Gdyby tak tylko umiejętnie wpleść ich w historię, nie ograniczając ich roli jedynie do pokazywania palcem i mamrotania pod nosem jakichś niezrozumiałych hinduskich modlitw.

Film kładzie duży nacisk na pokazanie cierpienia, jakie przeżywa człowiek po utracie swego dziecka. Choć osobiście nie potrafiłem wczuć się w rolę matki Oliviera, uważam, że rodzice małych dzieci mogą odebrać przekaz Po tamtej stronie drzwi dużo silniej od przeciętnego widza. Jest to bowiem, ze strony twórców, całkiem udane, i przede wszystkim wiarygodne, zagranie na emocjach.

Ostatecznie, jest jeszcze coś, co mi się spodobało. Mianowicie świat przedstawiony, czyli Indie, a dokładniej Bombaj, gdzie rozgrywa się cała akcja. Przypadły mi do gustu widoki, poczułem przyjemny powiew świeżości: oto akcja kolejnego filmu nie została umiejscowiona na jakimś amerykańskim zadupiu. Niestety sama sceneria to zdecydowanie zbyt mało, by móc z czystym sumieniem polecić ten film. Fani horrorów zapewne sięgną po niego tak czy inaczej, jednak jeśli nie jesteście wielbicielami straszenia, to w tym tygodniu zdecydowanie polecam wybrać się na inny pokaz.

Autor | Patryk Wolny

Film obejrzałem dzięki uprzejmości Multikina