Po gładkiej wygranej z Kanadyjczykami, przyszedł czas na groźniejszego rywala – Francję. Ta jednak także okazała się być w zasięgu Polaków, gospodarze wygrali 3:2.

Tak, jak w poprzednim meczu, lepiej zaczęli goście. W polskim zespole świetnie na środku siatki spisywał się Jakub Kochanowski. 21-letni zawodnik Skry Bełchatów może okazać się jednym z ważniejszych punktów naszej reprezentacji podczas nadchodzących mistrzostw. Pierwszy set był bardzo wyrównany, walka punkt za punkt toczyła się niemalże cały czas. Po stronie Trójkolorowych spore problemy miała tamtejsza gwiazda – Earvin Ngapeth. Przyjmujący często nie wykorzystywał dobrych piłek w ataku, co wykorzystywali sitarze Vitala Heynena. Końcówka pierwszej partii była istną wojną nerwów, w której to Polacy zachowali zimną krew, wygrywając 30:28.

Drugą część tego meczu lepiej rozegrali Francuzi, do dobrej dyspozycji wrócił Ngapeth. Ich mocną stroną był solidny blok, z którym nie radził sobie atakujący Bartosz Kurek. Biało-Czerwoni w tej partii mieli drobne kłopoty z przyjęciem. Tym razem rywale okazali się lepsi i wygrali 25:21.

Po wygranej w drugim secie, Francuzi wyraźnie się obudzili. Bardzo skuteczny na siatce był Thibault Rossard, na co dzień grający w Asseco Resovii Rzeszów. Zawodnicy Laurenta Tillie doprowadzili do sporego prowadzenia (17:10), z czym nie mogli poradzić sobie polscy siatkarze. W końcówce seta dobrze spisywał się Dawid Konarski, który zastąpił blokowanego Kurka oraz Mateusz Bieniek, który kilka razy zatrzymał ataki rywali. To było jednak za mało by mówić o zwycięstwie. Polacy przegrali tę partię 22:25.

W czwartej odsłonie Biało-Czerwoni ewidentnie wyciągnęli wnioski z poprzednich błędów. Nie dali szybko objąć Francuzom prowadzenia. Świetnie w polskim ataku uzupełniali się Konarski z Michałem Kubiakiem. Solidna gra w tym elemencie dała Polakom prowadzenie, którego nie dali sobie odebrać. Wygrali 25:21 i doprowadzili do tie-breaka.

W ostatnim secie nie można było mówić o budowaniu przewagi którejś z drużyn. Walka toczyła się do ostatniej piłki. W ważnym momencie nie zawodził Artur Szalpuk i to Polacy wygrali 15:13, notując drugie zwycięstwo w Memoriale. Ostatnim rywalem będą Rosjanie, z którymi Polacy zmierzą się w niedzielę – 26 sierpnia o 17:30.

Na pewno nasza gra z każdym dniem i meczem jest coraz lepsza, zagraliśmy dziś lepiej niż z Kanadą. Każdego dnia, wychodząc na boisko, dajemy z sobie maksimum. Czasami ktoś chce dać z siebie zbyt wiele i efekty nie są takie, jakbyśmy chcieli. Mam nadzieję, że najwyższa forma przyjdzie na mistrzostwa świata – mówi Michał Kubiak, kapitan reprezentacji Polski.

Rozmawiałem z trenerem Tillie przed meczem. Jest nie tylko świetnym człowiekiem, ale i trenerem. Mówiliśmy o tym, że wspaniale jest zagrać towarzyski mecz przy udziale publiczności, która tak bardzo wspiera swoją drużynę. Trener Tillie nieco krytykował swoją drużynę, ale tak naprawdę przegrywali nieznaczną liczbą punktów. Cieszę się, że mogłem dziś grać tak dużą liczbą zawodników. Zaczynam powoli lubić Memoriał Wagnera – dodaje Vital Heynen, trener reprezentacji Polski.

Polska – Francja 3:2

(30:28, 21:25, 22:25, 25:21, 15:13)

Polska: Kurek, Łomacz, Kochanowski, Śliwka, Kubiak, Bieniek, Zatorski (libero) oraz Szalpuk, Konarski, Wojtaszek (libero), Nowakowski i Kwolek

Francja: Ngapeth, Toniutti, Le Goff, Patry, Le Roux, Tillie, Grebennikov (libero) oraz Brizard, Lyneel, Bultor i Rossard


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcie: mat. prasowe / M. Pałczyński