- REKLAMA -

Postęp w kwestii rozwoju cyberbranży zwiększał swoje tempo jak kula śniegowa. Grafika w ciągu kilku miesięcy zaliczała ogromne przeskoki jakościowe, a wynalazki takie jak płyta CD czy DVD i coraz bardziej pojemne dyski twarde sprawiły, że i kompozytorzy mieli większe pole manewru.

Kolejne generacje konsol, finalne ustawienie układu sił na rynku, skok na główkę w grafikę 3d. Tym dla mnie był początek XXI wieku w grach. Soundtracki miał się coraz lepiej, bo w końcu do ich nagrania można było zaangażować całą orkiestrę i być pewnym, że jakość udźwiękowienia będzie co najmniej dobra. Cóż, lecimy z kolejną dekadą.


Mirorr’s Edge – motyw z głównego menu – 2009

Ta gra była dla mnie przełomem, momentem, w którym gigantyczne studio wykorzystało swój potencjał by podzielić się mini dziełem sztuki ukazującym siłę społecznego sprzeciwu wobec reżimu. Jednocześnie Mirror’s Edge było zupełnie neutralne dla ówczesnej sytuacji na świecie, bo akcja działa się w bliżej nieokreślonej przyszłości.


Warhammer 40 000: Dawn of War – Space Marine Theme

Mój pierwszy kontakt z uniwersum i od razu na grubo, Warhammer 40 000: Dawn of War to nadal świetny RTS, ze świetną mechaniką i genialną muzyką. Część druga i trzecia w pewien sposób kontynuowały dobrą passę, jednak nie w takim stopniu, jak zrobiłą to jedynka.


Gothic 3 – Vista Point – 2006

Ten jeden motyw sprawiał, że trzeciemu Gothicowi wybaczało się wszystkie błędy i niedopracowania. DLa tego motywu człowiek był w stanie zatrzymać się w szczerym polu i się wsłuchiwać, zamiast pchać fabułę do przodu. Seria kultowa w naszej części Europy przeszłą bez echa w świecie, przez co raczej nie doczekamy już tak klimatycznego i spójnego świata.


Beyond Good and Evil – Home Sweet Home – 2003

Był rok 2003 i gra poruszająca ważne, społecznie tematy, takie jak choćby segregacja rasowa nie musiała powstawać w malutkim, niezależnym studio (tak, za Beyond Good and Evil stoi ten sam Ubisoft, który raczy nas kolejnym tym samym Far Cry i Assassin’s Creed oraz który zarżnął serię Heroes, łącznie z kilkoma studiami, ale to historia na inny tekst).


Bioshock – The Ocean on His Shoulders – 2007

Bioshock zapisał się w historii popkultury ogromnymi literami. Ta gra stanowi jeden z wielu przykładów, że gry same w są dziełami kultury. W serii znaleźć można tyle odwołań, a jedno z nich macie podane na tacy w tytule tegoż utworu. Akcja gry w całości dzieje się w podwodnym mieście. The Ocean on His Shoulders oznacza ocean na jego barkach. Tam ocean był całym światem, a kto dźwigał ciężar świata w mitologii? Dokładnie. Tego w tej serii jest pełno!


World of Goo – Red Carpet – 2008

World of Goo pokazało, że gra indie może sprzedawać się na podobnym poziomie co tytuł, w który wielki wydawca wrzucił morze pieniędzy. Zamysł na mechanikę rozgrywki rozbrajał, jak i sam soundtrack, a zwłąszcza rozbrzmiewający najntisowym techno motyw powyżej.


GTA IV – Soviet Connection – 2008

Czwarte GTA ma na sumieniu wiele grzechów. Największym był kiepski port z konsol, który windował wymagania sprzętowe do tego poziomu, że na moim ówczesnym komputerze mogłem co najwyżej odpalić główne menu, ale dla tego motywu było warto!


The Elder Scrolls III: Morrowind – motyw przewodni – 2002

Poczciwy Morrowind, w którym tonęło się na godziny, dni, tygodnie, miesiące, lata. Ten własnie motyw przeplata się w reszcie serii i idealnie oddaje ducha przygody, jaki towarzyszy nam przy graniu.


Assassin’s Creed – Ezio’s Family – 2007

Najlepsza część sagi, najlepszy bohater, którego dalsze losy śledziło się jak szalony. Genialny klimat Włoch, połączony z takim motywem to miód na duszę gracza. Ja wiem, że narzekam na wtórność kolejnych gier z serii, ale Ubisoft złapał mnie w swoją pułapkę. Pomimo faktu, że w najnowsze części obecnie nie pogram, wyczekuję premiery każdej kolejnej odsłony.


Metal Gear Solid 3: Snake Eater – motyw przewodni – 2004

Skradanka z historią, która przyćmiewa czasem bondowskie opowieści. Gra, której soundtrack równie dobrze mógłby towarzyszyć kasowemu filmowi akcji. MGS 3 był dla mnie doznaniem na pograniczu właśnie gry i bardzo angażującego kina. A ten motyw wyrył się głęboko w moim mózgu i nie wyjdzie z niego nigdy. Przesłuchajcie koniecznie całość.


Heroes of Might and Magic IV – Castle Theme oraz Hope – 2002

Te dwa motywy są po prostu piękne. Kropka. Nie obchodzi mnie co kto sądzi o czwartej części Heroesów. Mnie się podobały, a soundtrack idealnie dopełniał przyjemność z tej części serii.


Heroes of Might and Magic V – Haven Theme oraz Sylvan Theme – 2006

Skoro o Heroesach mowa, to zostańmy na moment przy części piątej. Niektórzy zarzucają jej cukierkowatą grafikę, inni odrobinę naiwną fabułę (jednocześnie wychwalają pod samo niebo tę z trójki, która też swoje miała za uszami). Piątka to dla mnie gra bardzo udana, z jeszcze bardziej udaną muzyką.


Devil May Cry 3 – Devils Never Cry – 2005

Historia dwójki braci, dzieci z zakazanego związku anioła i demona odcisnęła swoje piętno na kształcie slasherów i popkultury. Równie warte uwagi są soundtracki, które riffowe, ciężkie brzmienia zgrabnie łączą z epickimi, chóralno-orkiestrowymi motywami.


Devil May Cry 4 – Shall Never Surrender – 2008

Pozostaję rpzy serii, opis mógłbym zostawić. Czwórka to dla mnie genialna historia o… miłości. Oczywiście podlana hektolitrami krwi demonów, mimo to jednak warto ten tytuł ograć, by ją poznać. No i posłuchać tego motywu.


Dungeon Siege – motyw przewodni – 2002

Dla tej muzyki, jeszcze jako gówniarz ogrywałem demo tej gry w kółko dochodząc do jego końca. Był taki moment, że przechodziłem je z zamkniętymi oczyma. To chyba najlepiej świadczy o tym soundtracku.


Twierdza – Six’n’stones Medley – 2001

Tego tytułu przedstawiać nie muszę. Klimat, grafika, mechanika i ten soundtrack. Gdybym w czasie, gdy grałem w Twierdzę uczył się programowania, to prawdopodobnie dzisiaj grałbym w Twierdzę na krześle ze sklejonych banknotów.


Kurczę, nazbierało się tego, a i tak mam wrażenie, że nie wymieniłem wszystkiego. Za tydzień dobijemy do dnia dzisiejszego i zamkniemy tę subiektywną listę.


Autor: Patryk Rudnicki
Zdjęcie: własnoręcznie wykonany screen podczas grania w Devil May Cry 4