„Poczekalnia 6-2-0” [RECENZJA]

Teatr dla Początkujących powraca wraz ze swoją dwunastą premierą. Tym razem „amAktorzy” na warsztat wzięli „Poczekalnię sześć-dwa-zero” Marty Guśniowskiej. Czekania było sporo, jednak stawiam pytanie, czy ostatecznie coś z niego wynikło?

Obawiam się niestety, że ostatecznie się nie doczekałem, choć sam proces był przyjemny, a ja bawiłem się dobrze. „Poczekalnia”, w której wszyscy razem: my – widzowie i oni – aktorzy, czekaliśmy, okazała się jedynie iluzją pozwalającą na zebranie się w jednym miejscu osobistości wyjątkowych, które korzystając jakoby z okazji podzieliły się swoimi historiami. O sztuce czekania rzecz jasna.

Nie licząc samego motywu osobliwej poczekalni, który można zaliczyć na duży plus, historie, których naczelny czekający, w tej roli Marcin Jagodziński, stał się powiernikiem, nie prezentują równego poziomu. O ile większość zręcznie zszyto zabawnymi, często inteligentnymi dialogami, tak opowieść o skradzionych przysłowiowych pięciu minutach prosiła się dosłownie o przeczekanie.

Problem zdaje się leżeć u źródła, bowiem o ile deser kryjący się pod postacią „czipsa z ekwadorskiego kakao, subtelnie oprószonego białym pieprzem, utartym w sposób ręczny przez samego »Mnię«” może wywołać uśmiech na twarzy widza, tak „Poczekalnia” ma nam niewiele więcej do zaoferowania. Aktorzy starali się jak mogli, jednak absurd zdawał się być niedostrzegalny – nudzący wręcz.

Bawiłem się dobrze, bo to ciągle ten sam Teatr dla Początkujących, który lubię, ludzie pełni pasji i ambicji, ale czy coś z „Poczekalni sześć-dwa-zero” wynika? Na to pytanie nie znajduję odpowiedzi.


„Poczekalni sześć-dwa-zero” – Marta Guśniowska

Reżyseria: Piotr Łukaszczyk
Projekcje: Bartosz Gajek
Obsada: Katarzyna Olbromska, Anna Kwiecień, Anna Marszałek, Monika Lecko, Monika Karbowska, Joanna Zagrajek, Katarzyna Kielar-Chojniak, Mirosława Dębska, Marcin Jagodziński, Marcin Guzik, Hubert Chojniak, Robert Kaczorowski


Autor: Patryk Wolny
Zdjęcie | Nice Stuff Studio